Avon - maseczka błotna z minerałami z Morza Martwego

Nie jestem fanką kosmetyków firmy Avon, kupuję u nich od wielkiego dzwonu, jednak jakiś czas temu dałam się namówić na serię kosmetyków Planet Spa z minerałami z Morza Martwego, która akurat była w promocji. W zestawie znalazłam między innymi maseczkę błotną, która bardzo mnie zaskoczyła.



Pierwsze wrażenie wywarł na mnie zapach, który jest dość... specyficzny. Wiele osób może on drażnić, mi jednak przypadł do gustu i to bardzo.

Maski nie stosuję regularnie, a wtedy kiedy mi się o niej przypomni. Bardzo lubię ją zabierać na moje wieczory spa na ofuro. Nie ma nic przyjemniejszego jak po wymoczeniu ciała w gorącym ofuro, w przerwie pomiędzy jednym wejściem do sauny a drugim, poleżeć na leżaczku i nałożyć maseczkę na twarz. Szczególnie tak intensywnie pachnącą!

Opakowanie w którym zamknięta jest maseczka jest bardzo estetyczne i poręczne. Nie ma problemów z otwarciem, maseczka będąc zamknięta nie wydostaje się tubki. Materiał z jakiego jest zrobiona tubka jest wystarczająco elastyczny, przez co nie ma kłopotów związanych z wyciśnięciem maseczki.


Produkt jaki wydostaniemy z opakowania wygląda jak... błoto. Jest szary, o bardzo gęstej konsystencji, jednak bardzo łatwo nałożyć go na twarz. Producent zaleca nakładać na umytą skórę i trzymać 5-10 minut. Jedynym minusem tej maseczki jest to, że dość szybko zasycha na twarzy, przez co tworzy się taka ściągająca skorupa, którą później ciężko zmyć. Jest na to jednak bardzo prosty sposób, zaczerpnięty z instrukcji stosowania różnego rodzaju glinek. Wystarczy czując zasychanie lekko zwilżyć twarz. Ja do tego stosuję zwykle wodę w mgiełce, np. tę o której pisałam TUTAJ, jednak nawet zwykła woda psiknięta ze spryskiwacza do kwiatków powinna dać radę. Nie ma wtedy problemów ze zmyciem.




Producent oświadcza iż maseczka absorbuje sebum i sprawia, że pory twarzy stają się mniej widoczne. Nadaje skórze miękkość, gładkość i promienność. I  u mnie się to zgadza. Moja sucha cera wydaje się być po niej gładsza, delikatniejsza i mniej "kolorowa". Sądzę, iż maseczka spełnia swoje zadanie a stosując ją regularnie według zaleceń producenta można osiągnąć świetne rezultaty.

3 komentarze:

  1. lubię jej zapach takie fajne błotko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo. Ale koleżanka która mi ją przyniosla (konsultantka Avonu) stwierdziła, że pachnie paskudnie;p

      Usuń
  2. uwielbiam tę maseczkę :)

    i zapach też ma fajny, o! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga