Alterra - Peeling pod prysznic - pomarańcza i cukier trzcinowy

Ostatnimi czasy bardzo polubiłam kosmetyki Alterry, więc długo nie trzeba było mnie namawiać na zakup peelingu. Właściwie nie trzeba było namawiać w ogóle, nawet koleżanka z którą byłam na zakupach bardzo szybko zdecydowała się na jego zakup. A mowa o peelingu z czerwoną pomarańczą i cukrem trzcinowym.


Podczas zakupów bardzo zauroczył mnie zapach. Soczyście pomarańczowy, bardzo orzeźwiający. Podczas kąpieli nadal czuć ten pomarańcz, jednak coś się przez niego próbuje przebijać. Zapewne jest to ten wysoki w składzie alkohol, który sprawia, że bardziej czujemy zapach skórki z pomarańczy niż soczystego miąższu.

Kosmetyk jest zapakowany z miękką tubkę o pojemności 200 ml. Niestety wzrokowo nie możemy ocenić ile kosmetyku nam zostało w środku, przydatne jest więc posiadanie wagi w dłoniach. Zamknięcie niestety nie odkręca się, więc nie mamy szans wyciągnięcia palcem resztek kosmetyków.


Peeling ten jest bardzo delikatny, jak nazwa wskazuje przeznaczony pod prysznic. Producent zaleca stosowanie go 1-2 razy w tygodniu. W mojej opinii peeling ten możemy stosować nawet i codziennie jako zamiennik żelu pod prysznic. Bo to właśnie taki żel z niewielką ilością drobinek (całkiem sporych, ale delikatnych, zapewne to ten cukier) ścierających. Zwykły codzienniak, a 1-2 razy w tygodniu warto zastosować coś mocniejszego. Skóra po nim jest gładka, miękka i przyjemna, więc szkody jej nie robi, a nawet delikatnie jej pomaga. Nie skreślałabym go za to, że z prawdziwym peelingiem nie ma za wiele wspólnego.

W porównaniu do opisywanego jakiś czas temu peelingu pod prysznic z Balei wypada trochę słabiej. Jest jeszcze bardziej delikatny w ścieraniu i zapach ma trochę bardziej uciążliwy. Myślę jednak, że jeszcze kiedyś do niego powrócę:)



10 komentarzy:

  1. nie przepadam za czerwonymi pomaranczami :) wiec pewnie bym sie na niego nie skusiła :) aleee gdyby była wersja czekoladowa to pewnie od razu wyladowałby w moim koszyku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekoladowej nie ma:( Jest tylko ten jeden jedyny obecnie:)

      Usuń
  2. Nie używałam ale bardzo lubię pomarańcze to może się skusze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, o ile nie oczekujesz po nim zdzieraka:)

      Usuń
  3. Uwielbiam pomarańcze, więc pewnie i z tym peelingiem bym się polubiła, mimo tego, że wolę mocniejsze zdzieraki ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż mi teraz zrobiła się ochota na pomarańczkę, idę do kuchni obrać:) A ten peeling to jak pisałam - fajny żel pod prysznic:):)

      Usuń
  4. Szkoda, że nie dałaś zdjęcia jego konsystencji, bo jestem ciekawa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. konsystencje bardzo ciężko uchwycić, bo jest przeźroczysta, ale bardzo podobna jak tutaj: http://box-with-colours.blogspot.com/2013/02/balea-peeling-pod-prysznic-indian-chai.html

      Usuń
  5. Ja także zakupiłam ten peeling ok.2 tyg temu i także przypadł mi do gustu... nie jest to jakiś super mega hit-ale do codziennej pielegnacji - szorowanka - jest w porządku, nie odczuwam jakiegoś nadmiernego "drapania" dlatego też uzywam go codziennie.. w ogóle juz od kilku lat uzywam peelingów co wieczór pod prysznicem.. ten jest także do tego celu ok :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też go tak rozumiem:) Od zdzieranka mam co innego:)

      Usuń

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga