BingoSpa - maska do włosów Masło Shea i pięć alg

Pielęgnacja włosów stała się trochę moją manią. W moich zbiorach kosmetycznych można znaleźć najwięcej własnie masek, odżywek, szamponów, olejków. Dlatego dziś znów parę słów o jednym z włosowych specyfików. Masce firmy BinsoSpa z masłem shea i pięcioma algami. Kuba także lubi tę maskę, dlatego postanowił dziś robić za modela:)



Informacja ze strony producenta:

Maska BingoSpa do włosów zawiera masło Shea (karite) i botaniczny kompleks pięciu alg: Ascophyllum, Spiruliny, Laminarii, Morszczynu i Nori.

Masło Shea charakteryzuje się wysoka zawartością kwasów tłuszczowych (oleinowy, stearynowy, linoleinowy) oraz znaczną ilością frakcji niezmydlających się co stanowi o wysokiej wartości masła Shea jako czynnika nawilżającego i podtrzymujacego elastyczność wlosów. Regeneruje włókno włosa, odbudowuje ich strukturę od cebulek po same końce i wygładza ich powierzchnie, nadając im niezwykły połysk.

Algi morskie dzięki zawartym w nich solom mineralnym, z których najważniejszą jest jod, wzmagają metabolizm i wzrost wymiany osmotycznej, co powoduje eliminację nadmiaru wody z tkanek oraz redukcję złogów tłuszczowych. Składniki organiczne - kwas alginowy, fukoidyna i laminaryna - zwiększają elastyczność skóry i działają przeciwzapalnie.


Zacznę od działania, bowiem maska naprawdę działa. Nakładam ją na 10 minut na umyte włosy ale czasami też na 2 godziny przed myciem i trzymam w czepku. Zniszczenia wtedy nie czyni. Maska świetnie odżywia włosy, sprawia, że są bardziej miękkie, lejące oraz takie sypkie. Dzięki tej masce zapomniałam już co to jest siano na głowie. Bardzo pozytywnie wpływa także na skręt włosów, co w przypadku moich kręciołków jest bardzo oczekiwane.


Opakowanie w którym ukryta jest maska jest bardzo wygodne. Jest to 500ml plastikowy słoik z zakrętką. Dodatkowo przed rozlaniem lub zalaniem produktu zabezpiecza nas plastikowa pokrywka, którą znajdziemy pod zakrętką. Opakowanie jest proste, szału nie robi, ale lubię takie opakowania, bo wtedy wiem, że płacę za produkt który wydobędę ze środka a nie za super słodki design opakowania.


Maska jak na maskę jest trochę za rzadka. Powiedziałabym, że ma raczej konsystencję rzadszej odżywki. Jednak produkt nie spływa z rąk ani z włosów, da się go równomiernie rozprowadzić. Jego rzadkość w niczym nie przeszkadza. Zapach jest taki mydlany, trochę jak PRLowska woda kolońska dla mężczyzn. Wiele osób na niego narzeka, mi natomiast on w żaden sposób nie przeszkadza, uważam go za całkiem przyjemny.


W składzie nie znajdujemy sylikonów za to możemy dopatrzyć się sporej ilości fajnych ekstraktów. 

Gdy skończę opakowanie (pozostała mi jakaś 1/3) dam włosom (za radami producenta -  powinno się ją stosować przez 5-6 tygodniu ok 2 razy w tygodniu) od niej trochę odpocząć stosując jakąś inną maskę. A później z pewnością do nie powrócę. Dodając do tej opinii bajeczną cenę (7.49 zł w Tesco) to naprawdę jest to maska hit!



8 komentarzy:

  1. własnie zastanawiłam sie nad nabyciem tej maski :D fajnie, ze sie sprawdza na kreciołach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet ten jej zapach bardzo polubiłam. Bez problemu wytrzymuję nawet 2h:)

      Usuń
  2. Jeśli faktycznie likwiduje sianko, to dopisuję do listy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na likwidację sianka wpływa wiele rzeczy, ale ta maska z pewnością nie przyczynia się do powstawania:)

      Usuń
  3. Wydaje się byc fajna i w dodatku 500 ml pojemnosc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością działa na plus:) Nigdy się nie konczy:0

      Usuń
  4. Też mam kręcone włosy i tą maskę, najczęściej stosuję ją bez spłukiwania :)
    I nawet chomika mam podobnego :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga