Yves Rocher - peeling morelowy

Większość z nas tęskni już za wiosną i latem. Za owocami zerwanymi prosto z krzaczka, za wystawianiem buzi na słoneczko i za chodzeniem w przewiewnych sukienkach. Mi od paru dni marzą się sandały. I tu marzenia zderzają się z rzeczywistością, chłodną, śnieżną, wietrzną i mglistą. Nie wiem jak u was, ale u mnie widoczność nie przekracza 10 metrów. Jestem przemęczona zimą, wyjazdami i brakiem słońca tak bardzo, że postanowiłam wziąć dziś urlop. I wykorzystać swoje sposoby żeby chociaż trochę poczuć lato. Jednym z nich jest peeling morelowy do twarzy od Yves Rocher.


Słowo producenta:
Owocowy peeling z drobinkami z pestki moreli. Zapewnia gładką, oczyszczoną skórę. Przywróci jej blask.
Do stosowania na zwilżoną skórę. Dla osiągnięcia efektu należy stosować 1 do 2 razy w tygodniu.masować ją przez 3 minuty.




Opakowanie jest malutkie ale i wygodne. Zawiera 50 ml kosmetyku, stawiamy je na zakrętce co pozwala na łatwe wydobycie zawartości. Opakowanie jest miękkie ale i trwałe, klapka ani nie myśli aby się urwać. Plusem jest także to, że widać ile kosmetyku zostało jeszcze w środku.


Peeling bardzo lubię. Jego zapach jest świetny, pachnie jak taka prawdziwa, świeżo zerwana z drzewa morelka. W konsystencji jest bardzo fajny, gęsty, zawiera dużo drobinek (zmielonych pestek moreli) które porządnie ścierają i masują skórę na twarzy. Jest przy tym jednak bardzo delikatny i nie sieje zniszczeń. Cera po peelingu staje się gładka i miła. Złoty kolor kosmetyków jest także bardzo pozytywny. 


Bardzo lubię ten peeling, stosuję go zawsze gdy zauważę, że cera potrzebuje starcia martwego naskórka. Jedynym minusem jest jego cena, ta mała tubka w regularnej cenie kosztuje ponad 20 zł. 






18 komentarzy:

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga