Kallos - maska do włosów crema al latte

Jak to dobrze, że już weekend. Dzisiejszy piątek 26 to tak jak dwa piątki 13 jednocześnie. W pracy znów problem i zamiast wyjść o 15 wyszłam po 17 bo trzeba go było rozwiązać. Najgorsze jest to, że całkowicie go rozwiązać nie mogę, bo aż takiej władzy nie mam, a walka z działem designu, który urzęduje lata świetlne od Polski będzie trwała pewnie minimum 2 lata... Koniec końców przerwę obiadową zamiast mieć o 12 zrobiłam sobie o 15... a śniadanie było chwilę po 6... Ale nie o tym dziś mowa...



Chyba ze świecą należy szukać blogerki włosomaniaczki która by nigdy nie słyszała o tym słynnym i będącym obiektem pożądań kosmetyku firmy Kallos – proteinowej masce do włosów Crema Al Latte. Dziś czas i na moją recenzję.

Opakowanie:
Opakowanie tego kosmetyku to nie lada gratka dla każdej miłośniczki kosmetyków. Maska schowana jest w ogromnym plastikowym słoju o pojemności 1000 ml. Zdecydowanie nie polecam tego zakupu denkomaniaczkom – te niech lepiej zaopatrzą się w małe opakowanie. Jeśli na swoje denko patrzysz z rozsądkiem i nie bierzesz udziału w wyścigu „kto przekroczy setkę” to śmiało możesz się zaopatrzyć w duże opakowanie. Wychodzi dużo taniej. Wracając do opakowania. Słój jest twardy i wygodny w użyciu. Stylistyka jest bardzo estetyczna – biały plastik, jasnoniebieska naklejka z napisami. Jedyną wadą jest to, że jest mało poręczny w użyciu innym niż własna łazienka. Jest jednak na to prosty sposób, dzięki któremu możemy cieszyć się kosmetykiem gdzie tylko chcemy. Ja przekładam maskę do małego opakowania po innej odżywce. Transportowy problem znika. Małe opakowanie mogę zabrać ze sobą na basen czy ofuro.


Zapach:
Jest dość intensywny. Taki mocno mleczny, lekko kawowy. Jak mrożone latte z odrobiną bitej śmietany i gałką lodów śmietankowych. Mi ten zapach bardzo przypasował, jednak sądzę, że znajdzie się dość wyrównana liczba entuzjastek tego zapachu jak i jego przeciwniczek. Warto dodać, że zapach utrzymuje się na włosach dość długo, nie ulatnia się od razu po zmyciu.

Konsystencja:

Kallos latte bardziej przypomina odżywkę niż maskę. Nie należy jednak traktować tego jako wadę. Kosmetyk podczas nakładania nie ucieka przez palce i bardzo dobrze się nakłada. Niewielka ilość pozwala na pokrycie całych włosów. Moja odlewka (125 ml) pozwala mi na 7-8 użyć.

Działanie:

Dla mnie i moich suchych, kręconych włosów rewelacja. Kallos świetnie nawilża moje włosy i w cudowny sposób

72 komentarze:

  1. Moja ulubiona maska :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie lubie:( och jak ja jej nie lubie ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za co jej tak nie lubisz?

      Usuń
    2. nie widze zeby coolwiek dobrego robiła z moimi włosami, wrecz niszczy mi je ;/

      Usuń
    3. podobno nie wszystkie włosy lubią proteiny, może Twoje własnie do takich należą?

      Usuń
    4. możliwe....

      Usuń
    5. moje też nie lubią protein gdyż reagują nadprogramowym obciążeniem ;/

      Usuń
    6. Szkoda, że wam nie pasuje, ale z pewnością macie jakies inne swoje hity:)

      Usuń
  3. Miałam z tej serii maskę placenta tylko w mniejszym wydaniu i sprawdzała się świetnie minusem był czas tzrymania na włosach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tam czas nie przeszkadza. Nakładam maskę na włosy i wtedy zajmuję się peelingiem, goleniem itp.

      Usuń
  4. ja właśnie zaczynam ją testować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię ją! Ostatnio kupiłam ją w hebe za 8,99 :) Używam jej solo, a czasem też przed zmywaniem oleju. Nie bez powodu jest tak wychwalana na blogach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed zmywaniem oleju nie próbowałam. W ogole teraz używam olejku Alverde z czarną porzeczką i jego zmycie to horror. Oskarżałam o to szampon, ale teraz już mam kolejny bezslesiak który sobie nie radzi...

      Usuń
  6. chętnie bym wypróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biegiem do Hebe lub na allegro:)

      Usuń
  7. Nie obciąża włosów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złej osoby o to pytasz, bo ja mam suche włosy i moim włosom obciażenie nie grozi a nawet lekkie jest trochę wskazane:)

      Usuń
  8. wiele słyszałam już dobrego na temat tej maski, muszę się w końcu skusić na nią:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Może i u mnie by się sprawdziła? MOje suche włosy, mimo odżywiania nadal są suche :( najlepiej jest w dzień w który je umyje, a potem jest już tylko suchy puch :(
    Niedługo wypróbuje wszystkie dostępne maski do włosów :D
    Btw chyba ją zakupię po Twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że istnieją wlosy które bardzo się z nią nie lubią (patrz np. Aswertyna) ale mam nadzieję, ze się sprawdzi. Biegnij do Hebe:)

      Usuń
  10. Lata temu miałam tą odzywke ale nie umiałam jej dobrze uzywać, teraz mysle ze musze znowu jej spróbować bo strasznie mnie korci ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to biegiem do Hebe lub na allegro:)

      Usuń
  11. Rzeczywiście, produkty Kallos są znane w blogosferze. I tak naprawdę chyba tylko tutaj. Wcześniej w ogóle nie słyszałam o Kallosie czy Biovaxie.
    Fajnie, że u Ciebie się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tylko tutaj, bo ta maska to nie jest przeciętny stacz na sklepowej półce w każdym markecie. Myślę, że nawet więcej niż połowa kobiet o firmie Kallos zwyczajnie nie wie. Połowa kobiet też nie przywiązuje większej wagi do tego co tak naprawdę nakłada na włosy, byleby był efekt. Zapewne każda z nas kiedyś taka była, ale... blogosfera nas nieco uświadomiła:)

      Usuń
  12. kiedyś miałam te maskę ale zapach był dla mnie za intensywny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, zapach nie musi każdemu odpowiadać. Ja podczas kąpieli używam tylu zapachów, że ten jakoś się miesza. Ale inna sprawa, zę dla mnie jest całkiem przyjemny:)

      Usuń
  13. nie zrobiłą cudów z moimi włosami ale i tak ją lubie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudów chyba nic nie zrobi, ale jak dla mnie jest bardzo przyzwoita:)

      Usuń
  14. hmmm muszę wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. fajna maską za fajną cenę z fajną wydajnością :) chętnie do niej od czasu do czasu wracam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to połączenie ceny, wydajności, pojemności i działania sprawia, że jest hitem:)

      Usuń
  16. Czuję, że to będzie mój kolejny zakup jak skończy mi się Biovax :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chętnie wypróbuję tę wersję po wykończeniu mniejszej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To daj znać czy jest jakaś inna czy różnice są nieznaczne:)

      Usuń
  18. Kosmetyk nie na moje włosy, ale mojej mamce by się przydał :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale wielkie opakowanie :) Ze wstydem się przyznam, że zupełnie nie znam tej marki, inna rzecz, że do włosomaniaczek nie należę, więc tym tłumaczę swoją niewiedzę. Może mieć fajny zapach, z tego co piszesz to chyba by mi odpowiadał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zachęcam się do zapoznania z tą maską, bo moim zdaniem warto.

      Usuń
  20. Ja niedługo napiszę o kuracji z Joanny (linia professional) i zastanawiam się czy te maski nie są podobne. Kallosa nie miałam (oby "jeszcze"), bo Twój opis jego zapachu wzmógł u mnie produkcję śliny i mały ślinotok wewnętrzny ;)

    Chciałabym też poznać inne ich produkty, mają chyba dobre podkłady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ich kojarzę głównie z produktami do włosów, ale możliwe, ze i coś innego też mają:)

      Usuń
  21. Jestem pewna, że zapach tej maski przypadłby mi do gustu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do wypróbowania:)

      Usuń
  22. Przymierzam się do jej kupna... Już od dłuższego czasu;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to biegusiem bo warto:)

      Usuń
  23. Dużo o nim slyszałam ale jeszcze nie miałam okazji przetestowac :)

    OdpowiedzUsuń
  24. ja używam i bardzo sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nigdy jej nie miałam, ale nie raz widziałam ja w sklepie i przeraża mnie jej pojemność. Nie wiek kiedy bym ja zużyła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz kupić małe opakowanie lub np. z jakąś koleżanką na spółkę.

      Usuń
  26. Nie używałam konkretnie tej, ale za to miałam hmm...lawendową chyba? CAłkiem dobra była i wydajna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lawendowej nie kojarzę, ale jest ich sporo, wiec pewnie jest i taka:)

      Usuń
  27. ja tej konkretnej nie widziałam ale podobną kiedyś kupiłam tylko zieloną ( juz dokładnie ni epamiętam jaka to była ) tam gdzie chodzę na saunę i była rewelacyjna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zielonej nie widziałam, ale nie twierdzę, że nie ma:)Poszukam:)

      Usuń
  28. Mnie zapach kojarzy się bardziej z lodami! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może też trochę jak budyń?

      Usuń
  29. jedna z moich ulubieńszych :)

    OdpowiedzUsuń
  30. kiedyś miałam tę maskę , dobrze ją wspominam jednak po pierwszym użyciu zapach był dla mnie za intensywny i bolała mnie głowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, zapach jest dośc intensywny i nie każdemu musi odpowiadać:(

      Usuń
  31. Sporo o nich słyszałam, ale osobiście nigdy jeszcze nie miałam żadnej z tych masek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam. Są mega tanie i bardzo dobre:)

      Usuń
  32. Ja kocham tą maskę. Odratowała mi włosy na początku włosomaniactwa, a teraz idealnie je nabłyszcza, dociąża, zmiękcza. Mój absolutny must have!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, maska jest świetna. Zmiękczenie przedewszystkim:)

      Usuń
  33. Kiedyś nie widziałam żadnych zmian po jej użyciu, teraz jednak zauważyłam, że po niej moje włosy zaczynają się kręcić ;>

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga