Maritime Vintage Nautical Spirit


Jakiś czas temu pokazywałam Wam moje nowości kosmetyczne. Wśród nich znalazł się także zestaw żel pod prysznic + balsam do ciała o magicznej nazwie Maritime Vintage Nautical Spirit. Buteleczki były niewielkie, więc i recenzja pojawia się szybko.




Skład:



Moja opinia:

Kosmetyki Maritime Vintage Nautical Spirit zamknięte są w niewielkich, 100 ml tubkach. Tubkach tragicznych. Zacznę od tego, że w opakowaniu te tubki były przyklejone jakby klejem na ciepło do opakowania. O ile z jednej tubki udało mi się go zedrzeć tak z drugiej już nie. Dzięki temu co chwila muszę tubkę skądś odklejać. Jest to dość irytujące. Tubki zamknięte są sporą zakrętką. Najgorszy chyba możliwy sposób zamknięcia, bo kręcić tymi zakrętkami trzeba sporo i wcale to nie jest wygodne… Dodatkowo na końcach były tak jakby zaklejone folią, aby ze środka nic się nie wylało. Problem w tym, że owe folie były tylko na obwódce, w środku i tak był otwór przez który żel wylał się od razu. Masakra.

Żel:

Żel znajduje się w zielonej tubce. Jak już pisałam taki sposób opakowania wcale nie jest wygodny. Żel ma dość przyjemny zapach, który jednak jest lekko „babciowy”, trochę kojarzy się z czasami kiedy królowała Pani Walewska i Brutal. No w końcu Vintage. Żel jest przezroczysty i ma konsystencję galaretki a bardziej gluta. Dość przypomina popularny żel lniany domowej roboty. Gdy podczas nakładania żelu na dłoń szybko przestaniemy przyduszać tubkę, żel momentalnie potrafi znaleźć się w niej z powrotem. W dodatku jest genialnym uciekinierem. Wystarczy chwila nieuwagi i już glutek znika z naszej dłoni w czeluściach wanny. Żel też niespecjalnie się pieni ani nie specjalnie myje. Miał spore problemy gdy moja Tośka postanowiła mi dłoń obsmrodzić. Jak smrodek był, tak po kąpieli nadal był. Dodatkowo chyba sporo wysusza. Swędzi po nim skóra.

Balsam:

Balsam znajdziemy w różowej tubce z której nie idzie pozbyć się kleju. Tu także musimy się nakręcić aby wydostać kosmetyk. Balsam pachnie podobnie jak żel, więc tu już się rozpisywać nie będę. Balsam jest biały, ma dość wodnistą konsystencję. W składzie na początku królowa parafina. O dziwo nie oblepia jak się spodziewałam. Balsam po rozsmarowaniu tworzy białą powłokę, która dość sprawnie się wchłania. Lekko nawilża, w dość dziwny sposób. Skóra w dalszym ciągu jest dość szorstka, jednak jest to dość specyficzna szorstkość, równomierna po całości. Zarazem jest bardziej miękka. Niestety balsam ma też spory minus. Zaczęły przy nim wrastać mi włoski a także podrażnił meszki włosowe, bo skóra w okolicy piszczeli jest nieco zaczerwieniona (takie czerwone obwódki wokół wyrastających włosków).


Podsumowując:

Kosmetyki nie warte swojej ceny (w promocji 12 zł za zestaw, bez promocji dwa razy tyle). Żel starczył mi na jakieś 10 użyć, balsam na 6. Więc wydajność też nie jest jakaś zawrotna.

Znacie te kosmetyki? Pasowały wam?

28 komentarzy:

  1. Opakowania piękne i tak kuszące do zakupu... ale po przeczytaniu recenzji kompletnie mi się odechciało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja żałuję, że wcześniej nie znalazłam żadnej recenzji. Ale w sumie tak teraz szukam go nawet nie znajduję...

      Usuń
  2. O mamo, jakie mają piękne opakowania :) podejrzewam, że też bym je kupiła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kupuj. Nie wszystko złoto co się świeci:);p

      Usuń
    2. Nie kupię, teraz już wiem, że nie warto :-)

      Usuń
  3. Opakowania faktycznie są kuszące ale po Twojej recenzji jakoś nie mam ochoty ich próbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spotykam się z nimi pierwszy raz. Tak jak szata graficzna zachęca, tak już same tubki niezbyt, od razu wyobraziłam sobie mokre ręce walczące z zakrętkami ;) A skoro działanie też beznadziejne, to będę się trzymać od nich z daleka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ja takiej wyobraźni nie miałam. Chyba przez to, że aż tak dokładnie ich nie widać w opakowaniu...

      Usuń
  5. Ale świetne są ich opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm a tak ładnie wyglądają...

    OdpowiedzUsuń
  7. A tak ładnie wyglądają...

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mi się podobają opakowaniu i pewnie tylko za nie bym w pierwszej chwili chciała je kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Po przeczytaniu straciłam ochotę na ten produkt, szkoda że zawiódł, bo rzeczywiście szata graficzna jest bajeczna ;) ale co z tego, skoro działanie nie... Nie oceniaj książki po okładce... :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Tubki kosmetyków są piękne, ale po przeczytaniu tej recenzji raczej ich nie kupię. A szkoda!

    OdpowiedzUsuń
  11. Opakowania to dla mnie małe majstersztyki, są przepiękne, bardzo stylowe, totalnie trafiają w mój gust i zaspokajają go estetycznie. Natomiast zdaję sobie sprawę, że to nie ma żadnego znaczenia przy niewątpliwych wadach, które opisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie rzucił mi się ten zestaw w oczy, choć ma ładne opakowanie i widać dobrze, co za buble....

    OdpowiedzUsuń
  13. tanie te kosmetyki, jednak braku pienienia się i szorstkiej skóry nie chcę mieć nawet za darmo

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawe opakowania, ale raczej się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam tych kosmetyków i chociaż opakowania wydają się bardzo ładne i ten zestaw byłby pewnie ładny na prezent, to widzę, że kompletnie nie opłaca się go kupować. Zakręcany otwór rzeczywiście jest męczący pod prysznicem, no i ta glutowata konsystencja, która lubi sie zasysać do środka skutecznie mnie zniechęciły do zakupu tego zestawu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie skusiłabym się na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  17. nie znam tych kosmetyków, teraz na pewno się nie skuszę

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy o nich nie słyszałam, ale muszę przyznać, że opakowania wpadły mi w oko. Ze względu na słabe działanie jednak się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. opakowani śliczne, ale działanie z tego co czytam do kitu...

    OdpowiedzUsuń
  20. takie ładne opakowania, a takie buble kryją ;/

    OdpowiedzUsuń
  21. opakowania wyglądają super :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Anonimowy22:20

    nie zgadzam sie, body cream jest super

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga