Kallos GoGo - regenerująca maska do suchych, łamiących się i uszkodzonych włosów

W zeszłym miesiącu pokazywałam Wam odżywkę do włosów Kallosa. Niektóre z Was pewnie pamiętają, że podczas zakupów w Hebe wpadły w moje ręce dwie podobne do siebie tubki. Dziś pora na tę drugą, która skrywa maskę do włosów.



Obietnice producenta:

Nawilżająca maska do włosów o głęboko regenerującym działaniu. Włókna włosów natychmiast odradzają się, włosy stają się jedwabiste w dotyku, błyszczące, łatwe do uczesania i mocne.
Użytkowanie: nakładamy na umyte, wysuszone ręcznikiem włosy. Pozostawiamy przez dwie minuty w celu zadziałania, a następnie spłukujemy wodą. W przypadku przedostania się do oczu, natychmiast spłukujemy dużą ilością wody. 

Moja opinia:

Marka Kallos chyba wszystkim kojarzy się z wielkimi litrowymi słojami i ewentualnie trochę mniejszymi ich odpowiednikami. Widząc kilka tubek byłam bardzo zaskoczona, dlatego też je chwyciłam. Sama tubka jest wygodna w użyciu. Jest miękka więc nie ma problemu z wydobyciem kosmetyku. Zamknięcie jest na zatrzask. Jest on solidny, ale nie musimy się martwić o zniszczenie paznokci.

W tubce znajdziemy 200 ml białego kremu. Maska ma konsystencję bardzo podobną do odżywki. Nie jest zbyt gęsta, nie należy jednak też do „spływaczy”. Powiedziałabym, że jest nieco gęstsza od znanego chyba wszystkim Kallosa Latte. Zapach nie jest naturalny. Jest przyjemny, ale nie przypomina mi nic podobnego.

A jak z działaniem? Jest poprawnie, ale petardy tutaj nie ma. Generalnie maska praktycznie niczym nie różni się od opisywanej przeze mnie odżywki. Obietnice producenta po części są spełnione: włosy są są gładkie i miłe w dotyku i błyszczą się. Jednak jest to głównie zasługa sylikonu (na szczęście jednego z tych nienajgorszych). Po odstawieniu maski włosy powracają do stanu początkowego. Nie ma tu jednak mowy o głęboko regenerującym działaniu – maska działa jedynie na powierzchni włosa.

Skład:



Plusy:
- przyjemny zapach
- ułatwia rozczesywanie na mokro
- włosy są miłe w dotyku, miękkie i błyszczące

Minusy:
- parabeny w składzie
- tylko powierzchowne działanie

Podsumowując: 

maska nie jest moim hitem, jednak do najgorszych nie należy. Jeśli czyjeś włosy lubią odrobinę lekkich sylikonów – ta maska może u takich osób się sprawdzić.

42 komentarze:

  1. Raczej się nie skuszę. Mam spore zapasy a potem długą listę oczekującą masek, które naprawdę chcę wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co się kusić:) A maski konsekwentnie denkuj:):)

      Usuń
  2. miałam wersje różowa i niestety mnie nie zachwyciła ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Mało zachwytów na ich temat czytałam :) i tutaj też nie ma, ale dobrze że chociaż wygładza i sprawia że są miłe w dotyku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie ma, bo nie ma co się zachwycać. Wypróbować można, krzywdy nie robi ale i nie zachwyca...

      Usuń
  4. Mam 3 produkty go go pochodzące z wygranej, ale jeszcze nie testowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. skoro są od niej lepsze, to sobie daruję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, nie trzeba nic na siłę:)

      Usuń
  6. Jestem wierna Kallos Keratin no i Latte :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Keratin nie miałam, ale Latte uwielbiam:)

      Usuń
  7. Mi Kallos jest całkowicie obcy, nawet te wielkie słoje ;D Ale z czystej ciekawości muszę coś kiedyś kupić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdecydowanie wybierz te w słojach:)

      Usuń
  8. Nie lubię jej. Dużo bardziej wolę wersje słoikowe ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. Tej nie miałam ale ciekawa jestem od dłuższego czasu. Ale sama nie wiem czy warto się skusić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, ze są inne maski godne większej uwagi:)

      Usuń
  10. Ja niestety omijam kallosy szeroko!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyś je widziałam i miałam kupić, jednak w końcu nie wzięłam. Za dużo mam masek też z Kallosa które ciężko zdenkować.

    OdpowiedzUsuń
  12. raczej się na nią nie skuszę

    OdpowiedzUsuń
  13. nie miałam tej maski :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Słyszałam już o tych maskach, że własnie szału nie ma, dlatego już mnie nie kuszą, zostanę przy Kallosach w tych większych pojemnikach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie jest to dobra decyzja:)

      Usuń
  15. Nie brzmi zachęcająco...

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja lubię ich maskę color:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi bardzo pasowała:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie znam Kallosa w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
  19. Maseczka ta czeka w moich zbiorach :)
    Lubię jesienią i zimą takie dociążające produkty, więc może się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Myślałam, że będzie dużo lepsza niestety nie skuszę się . Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo zła nie jest ale szału tez nie robi

      Usuń

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga