Tradition de Hammam - Trochę Orientu od Yves Rocher. Orientalny peeling do ciała z glinką marokańską

Dawno, dawno temu, w czasach których nie pamiętają już najstarsi górale… A nie to, nie ta bajka. Kilka dobrych lat temu, kiedy dopiero poznawałam markę Yves Rocher i byłam zafascynowana ich kosmetykami (jak również ich wspaniałymi promocjami), do którychś zakupów dostałam malutką tubeczkę pewnego peelingu. Malutka tubeczka z czasem zamieniła się na większe opakowanie. A teraz czas na recenzję.

Od producenta:

Orientalny peeling do ciała o działaniu złuszczającym, zawiera glinkę marokańską, puder z orzechów z drzewa arganowego i pestek moreli, olejek arganowy bio oraz wodę różaną. Zapach orientalny, ciepły, otulający. 

Moja opinia:

Na początku wspomniałam o malutkiej tubeczce. Będziecie się śmiały lub nie, ale… zużyłam ją do twarzy. Starczyła na jakieś dwa razy, zapach urzekł mnie niesamowicie a cera była bardzo przyjemnie oczyszczona. Popędziłam więc do YR w celu kupna większej tubeczki. Jakież było moje zdziwienie kiedy dowiedziałam się, że to peeling do ciała a większej tubeczki nie kupię, bo peeling jest w słoiczku? Bardzo fajnym słoiczku. Opakowanie prezentuje się bardzo elegancko, utrzymane w kolorze ciepłego brązu z aluminiową nakrętką. Słoiczek ma sporo zabezpieczeń przez „macadorami”. Jednym z nich jest sreberko znajdujące się pod wieczkiem. A drugim to, że słoiczek opakowany jest w przepiękny kartonik. Aż chce się kupować takie kosmetyki.

Peeling pachnie oszałamiająco. Uwielbiam ten zapach, szczególnie w jesienne i zimowe wieczory. Nic tak nie poprawia nastroju i nie rozgrzewa jak długa kąpiel o tym zapachu. Jest on mocny, wyrazisty, niesamowicie orientalny. 


Produkt ten posiada także bardzo ciekawą konsystencję. Jest dość lejąca i bardzo delikatna. Drobinek mniejszych i większych są tutaj niezliczone ilości i trzeba przyznać, że świetnie peelingują skórę. W tej materii nie można nic mu zarzucić. Peeling niestety jest bardzo niewydajny. Myślę, że to głównie zasługa tej lejącej konsystencji. Opakowanie wystarcza na jakieś 6-7 solidnych szorowań całego ciała. Cena też nie jest zachęcająca, obecnie kosztuje 67 zł za 200 ml.

I tu wraca temat wspomnianych wspaniałych promocji. Chyba każda, która choć raz kupiła coś z Yves Rocher spotkała się z kuponami na -40% czy też -50%. I jak tu nie kupować?? Z czasem jednak wniosek nasunął się sam. Stała promocja -50% to prosty chwyt marketingowy. Podkreślam, STAŁA. I pokazuje prawdziwe wartości sprzedawanych kosmetyków w tym sklepie.

Opakowań tego peelingu zużyłam wiele, żadnego nie kupiłam w oryginalnej cenie. Ale chyba też już się wyleczyłam z YRomaniactwa. Obok ulotek przechodzę już obojętnie.

Skład:

aqua; glycerin; rosa damascena distillate; prunus armeniaca seed powder; methylpropanediol; coco-caprylate/caprate; moroccan lava clay; argania spinosa oil; argania spinosa shell powder; ammonium acryloyldimethyltaurate/vp copolymer; butylene glycol; cetearyl alcohol; parfum; xanthan gum; methylparaben; acrylates / C10-30 alkyl acrylate crosspolymer; phenoxyethanol; ceteareth-33; ethylparaben; tocopheryl acetate; allantoin; propylparaben; sodium hydroxide; tetrasodium EDTA

Plusy:
- piękny zapach
- dobre zdzieranie
- na twarzy nie sieje spustoszenia
- ciało jest wygładzone i miłe w dotyku

Minusy:
- cena, cena, cena.
- parabeny

Podsumowując:

Miły kosmetyk, taka trochę zachcianka. Pewnie kiedyś jeszcze powrócę do niego, ale na pewno nie kupię go w regularnej cenie.


69 komentarzy:

  1. Szkoda, że cena taka wysoka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy produkt, ale ta cena... ;3
    Pozdrawiam. ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj faktycznie ta cena.....

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mialam ale zaciewił mnie - choć faktycznie cena wysoka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię sie z kosmetykami od YR no i ta cena :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam używam i zadowolona jestem. Wybrałam go sobie jako prezent za zakupy:)) nie wiem czy kupiłabym go nawet za połowę ceny... raczej nie. Zapachy fajne to cecha za którą lubię produkty YR.
    Zielony punkt - to coś co bardzo zniechęca mnie do zakupów...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, zdecydowanie "poza zielonym punktem" mnie też zniechęca...

      Usuń
  7. Jak czytam, że coś ma orientalny zapach, to od razu ląduje na mojej wish liście:)

    OdpowiedzUsuń
  8. hmmmm.. wczoraj zostawiałam tu komentarz, i dziwne, że go ni ma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic nie dziwne. Po prostu u mnie komentarze nie pojawiają sie z automatu tylko dopiero jak kliknę "opublikuj" a wczoraj już wiecej nie wchodziłam na blog:)

      Usuń
  9. Uwielbiam takie konsystencje ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm... Nie przepadam niestety za peelingami, które mają płynną konsystencję. Do twarzy ok, ale do ciała - nie, bo nie lubię jak kosmetyk wymyka mi się z dłoni zanim wyląduje na ciele. No i czy peeling jest w końcu w miarę ostry? Bo raz piszesz, że jest delikatny, a za chwilę, że świetnie peelingują skórę? Niestety u mnie dobrze sprawdzają się jedynie peelingi ostrzejsze. Delikatne mi jej nie złuszczą. A grubej skóry nie mam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam, ze ma delikatną konsystencję a nie, że delikatnie ściera. I w żaden sposób nie ucieka z dłoni. Sam płyn który łączy drobinki jest dość rzadki, coś jak żel pod prysznic, ale tych drobinek w nim jest ogromna ilość.

      Usuń
  11. Lubię orientalne zapachy :) Z YR też mam raczej trudne relacje ale zdarzają się promyki słońca :)

    OdpowiedzUsuń
  12. oj cena rzeczywiście wysoka :( Ale za takie cudo czasami warto tyle zapłacić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto, w promocji kosztuje zdecydowanie mniej:)

      Usuń
  13. cena troszkę zbyt wysoka jak na moją kieszeń i taką wydajnośc ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W promocji 50% nie jest juz tak źle.

      Usuń
  14. cena jest zaporowa, że wolę kupić sobie w tej cenie 3 inne kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ciezko znaleźć inny kosmetyk o tak pięknym zapachu.

      Usuń
  15. Cena zniechęca znacznie,ale ten zapach bardzo kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Trochę ta konsystencja mi nie odpowiada.. Ale ogólnie YR ma świetne chwyty marketingowe, ciągłe promocje i gratisy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie z marketingiem nieźle sobie radzą. Ale właściwie za te probki sami płacimy w cenach innych kosmetykow.

      Usuń
  17. Miałam go kiedyś i kochałam za zapach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapach to zdecydowanie ogromny plus tego peelingu!

      Usuń
  18. nie używałam jeszcze żadnego marokańskiego specyfiku do pielęgnacji ciała

    OdpowiedzUsuń
  19. Właśnie przez te promocje osobiście omijam YR szerokim łukiem, bo tak jak wspomniałaś zdradzają prawdziwą wartość kosmetyków. Mnie to odstrasza. Ale co do samego peelingu gdyby nie właśnie taka polityka YR, pewnie byłabym dosyć zachęcona, gdyby nie wydajność wydaje się dla mnie świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ten peeling poznałam zanim przejrzałam na wylot te promocje YR. Teraz już tam nie kupuję, wlaściwie jedynie czasem szampon dla TŻa bo mu pasuje.

      Usuń
  20. Chciałabym go tylko powąchać :) Cena wysoka i wydajność, ale zapach chociaż bym chciała poznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś te małe próbki chyba mieli też na sprzedaż, więc mogłaby to być okazja do zapoznania się:)

      Usuń
  21. Konsystencja i zapach zdecydowanie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. gdyby nie ta cena już dawno miałabym go u siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo lubię Yves Rocher i ufam Ci że zapach jest piękny, ale przez niewydajność i cenę raczej się nie skuszę :(

    OdpowiedzUsuń
  24. aż dziwne, że ja jeszcze się nie skusiłam na te wszystkie promocje :P
    a peelingu jestem bardzo ciekawa, zwłaszcza zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupowałaś w regularnych cenach?

      Czy w ogole?

      Usuń
  25. Ja nigdy nie byłam YRmaniaczką, w ogóle mnie nie kuszą ich rzeczy ;p
    a jeśli chodzi o peelingi to wolę moce zdzieraki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :) Raczej omijam YR :) Cena mnie nie kusi :P

      Usuń
    2. Niektóre rzeczy są fajne:)

      Usuń
  26. cena strasznie wysoka :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam go na swojej liście produktów YR do wypróbowania. Ciężko uwierzyć, ale jeszcze nigdy nic od nich nie miałam i kiedyś w końcu muszę poczynić jakieś zakupy ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Chyba nigdy nie interesowałam się peelingami w YR. Zawsze podchodziłam od razu do kremów do twarzy i balsamów do ust, bo tych ostatnich nigdy nie za wiele :)) Wpisuję na listę "do rozpatrzenia" :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to nigdy nie kupowałam tam kremów do twarzy. Właściwie jedynie żele/szampony, ten peeling, moze jakieś kremy do rąk i stóp.

      Usuń
  29. Ja niestety nadal nie poznałam dobrze marki Yves Rocher, do tej pory miałam tylko kilka kosmetyków i były to żele. Wiem, ze marka ma często super promocje jednak ja mam zapasy kosmetyków i dlatego staram się je regularnie denkować zanim mi coś nowego przybędzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym powiedziała, że te promocje nie są często. One są stale i niestety pokazują jak sztucznie marka winduje ceny...

      Usuń
  30. To prawda promocje mają zawsze i to duże:-)
    To,że używałaś go do twarzy to tylko plus - nie szkodzi i wielofunkcyjny:-)
    Jak trafie na promocje to chętnie go wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt. Skoro i na twarzy się sprawdził to nie jest z nim tak źle:)

      Usuń
  31. Uwielbiam zapach tej serii!

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie dla mnie niestety, dużo dobrego o nim czytałam, ale nie lubię orientalnych zapachów ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Anonimowy02:30

    "macadorzy" ??? raczej nikt nie pomaca, bo do wszystkiego w yr masz testery, no i panie też są bardzo czujne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość dawno w Yr już nie byłam, więc może sporo się zmieniło ale jak kupowałam pierwszy raz ten peeling to testerów nie było. Gdyby nie darmowa próbka nie miałabym możliwości go nawet obwąchać.

      Usuń

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga