Natura Siberica, Loves Estonia - krem pod oczy

Przez długi czas nie stosowałam kremów pod oczy. Czasem jakieś kupowałam, używałam kilka razy i zapominałam albo było coś z nimi nie tak. Niestety czas biegnie a z wiekiem moja skóra nie będzie już w lepszej kondycji. Do 30 urodzin zostało mi dokładnie pół roku. Dodatkowo moja skóra na twarzy jest bardzo sucha oraz zmęczona od długich godzin spędzonych przed komputerem. To także dodaje jej lat. Do kremów pod oczy przekonałam się dopiero początkiem tego roku natrafiając na krem Ava. Tamten krem mi się już skończył i sięgnęłam po serię Loves Estonia marki Natura Siberica.


Kremy do twarzy kojarzą mi się z małymi opakowaniami. Najczęściej jest to 15 ml. Tutaj buteleczka jest dość spora, zawiera aż 30 ml kosmetyku. Sama buteleczka jest typu airless z podnoszącym się denkiem. Pozwala to zużyć kosmetyk do samego końca oraz nie pozwala na przedostanie się tlenu do kosmetyku. Dozownik jest solidny, kremu używam już prawie 3 miesiące i jeszcze nic się nie zacinało. Jedyną uwagę mam co do ilości kremu jaki dozuje, ale tutaj mamy dość specyficzny przypadek o którym opowiem za chwilę.



Ze względu na konsystencję nie nazwałabym tego produktu kremem. W mojej ocenie przypomina bardziej lekką emulsję niż treściwy krem - z tego powodu też jest moja uwaga co do ilości dozowanego produktu. Niestety jest go nieco za dużo, bowiem krem bardzo łatwo się rozprowadza, jednak wchłanianie chwilę trwa jeśli nałożymy go grubszą warstwę. Z tego też powodu stosuję krem głównie na noc. Oczywiście nie oceniam konsystencji negatywnie, na lato jest idealna, jednak ciężko zużyć jedną dozę. Dodatkowo jego płynność sprawia, że może łatwo się dostać do oka. Mi na szczęście przydarzyło się to tylko raz. Zapach kremu jest bardzo delikatny, lekko pudrowy. Podczas aplikacji prawie niewyczuwalny.


Wiele kremów pod oczy powodowało u mnie szczypanie i dyskomfort. Do tej pory do kosmetyków z chabrem bławatkiem podchodziłam z pewną rezerwą, bo myślałam, że to on nie winowajcą. Na szczęście z tym kremem, poza przypadkiem kiedy dostał się on do oka, szczypanie nie wystąpiło. To było już pierwszym ogromnym plusem. Krem bardzo dobrze nawilża okolice oczu oraz łagodzi zmęczenie. Jeśli macie tendencję do opuchlizny pod oczami ten krem z pewnością Wam pomoże się jej pozbyć. Niestety nie zauważyłam aby zredukował jakiekolwiek zmarszczki. W żaden sposób także nie rozjaśnia cieni pod oczami.



Podsumowując mogę stwierdzić, że jest to krem warty uwagi, chociaż poleciłabym go głównie nieco młodszym ode mnie osobom. Takim, którym zależy jedynie na nawilżeniu i złagodzeniu zmęczenia. Krem ten można kupić w sklepach internetowych z rosyjskimi kosmetykami w cenie około 20 zł za 30 ml. Dodatkowo krem jest bardzo wydajny. Jak wspomniałam używam go już 3 miesiące i pewnie jeszcze ze trzy mi posłuży.

38 komentarzy:

  1. szata graficzna tego kremu jest nadzwyczaj urokliwa:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Okolice moich oczu nie są aż tak wymagające więc wystarcza im zwykły krem nawilżający.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w zapasach podobny krem z Sylveco ;) W drugim akapicie pod zdjęciem jest mały błąd "Kremy do twarzy kojarzą mi się z małymi opakowaniami" - chyba chodziło o kremy pod oczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. czaję się na tę serię od dłuższego czasu, muszę kupić ten kremik, bo moja skóra pod oczami jest podobna do Twojej, z tym, że ja już przekroczyłam trzydziestkę :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam kochana próbkę tych kremów i niestety u mojej bardzo wrażliwej i skłonnej do zapychania skórze nie podziałało :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie byłby zdecydowanie za słaby.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wolę bardziej treściwe kremy pod oczy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój kandydat do wypróbowania jak tylko skończę obecny krem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Krem nie dla mnie. W kremach pod oczy wymagam jednak, aby były one gęste i treściwe. Opakowanie zdecydowanie na plus, uwielbiam pompki w kosmetykach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja chyba muszę się już zaopatrywać w kremy przeciwzmarszczkowe, bo to w końcu już taki wiek, że skóra młodsza nie będzie :D Póki co używam także bardzo wydajnego kremu pod oczy, którego wykończyć nie mogę hehe :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam z Floslek krem pod oczy o tej pojemności i używam o wiele dłużej niż 6m-cy ;)) i jeszcze na dwa mi pewnie starczy. Tego Twojego nie znam, ale się nie skuszę, wolę bardziej konkretną konsystencję no i już więcej od niego oczekuję, mam trochę więcej lat od Ciebie ;))

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że dla mnie byłby w sam raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja właśnie szukam dobrego kremu ale już takiego co robi coś więcej niż nawilżanie. Ale co jak co taki krem na lato spisze się bardzo dobrze

    OdpowiedzUsuń
  14. Mógłby się u mnie sprawdzić;)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie mógłby się spisać, liczę głównie na nawilżenie :). Mam teraz też rosyjski krem pod oczy i muszę przyznać, że fajny jest :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Krem wygląda uroczo ale nie przepadam za taką konsystencją. Niedługo kończę 2gie opakowanie Avy i nie wiem czy kupię Sylveco. Dobrze że trafiłam na tą recenzję bo zastanawiałam się nad nim :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba nie dla mnie, bo lubię bardziej treściwe kremy pod oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wolę ciut treściwsze konsystencje, jednak sama szata graficzna mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo lubię pudrowe zapachy, do tego lekki w sam raz przed makijażem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Marka jest mi znana, choć sama nic nie miałam z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja nigdy nie pamiętam o nakładaniu kremu pod oczu, choć wiem, że powinnam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. 'Pudrowy zapach'? Ciekawe ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kupię, jeśli o nim nie zapomnę :) chętnie bym spróbowała

    OdpowiedzUsuń
  24. Niezwykle popularne stały się te rosyjskie kosmetyki. Mam nadzieję, że będę miała kiedyś okazję jakieś przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Czyli krem nie dla mnie. :) Ja szukam czegoś silniejszego, co poradzi sobie z moimi cieniami (o ile taki krem w ogóle istnieje ;)). Teraz mam pod oczy 2 delikatne (Dermedic i Sylveco), ale też nic nie robią z cieniami, mimo że oba bardzo lubię. Jak tylko je skończę, spróbuję czegoś droższego.

    OdpowiedzUsuń
  26. Fajnie, że ten krem łagodzi zmęczenie wokół oczu. Chciałabym właśnie taki krem dla siebie, ale póki co mam kilka więc muszę je najpierw zużyć, ale o tym będę pamiętać ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. pierwszy raz słyszę o tej marce - ciekawy ten produkt
    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mam coś z tej marki....a już wiem lekki balsam w formie mgiełki ,strasznie się lepi ,skład za to świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Skóra pod moimi oczami potrzebuje nawilżenia i redukcji opuchlizny. Myślę, że przy najbliższej okazji sprawdzę ten krem :)

    OdpowiedzUsuń
  30. To już raczej nie dla mnie kremik , konsystencja raczej by mnie też troszkę męczyła :/ Ja chabry bardzo lubię i pewnie by mnie z tego powodu kusił :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Pojemność ogromna. U mnie kremy pod oczy schodzą bardzo powoli, ten więc pewnie z rok bym miała.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja wolę silniej działające kosmetyki, więc raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  33. Pewnie byłby dla mnie zbyt słaby, może opowiem o nim mojej młodszej siostrze :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Dla mojej wrażliwej i wiecznie spragnionej skóry pod oczami ten krem na pewno byłby zbyt słaby. Ogromny plus dla producenta za dużą pojemność i opakowanie z pompką!

    OdpowiedzUsuń
  35. Te 30ml skutecznie mnie zniechęca, czasami nawet 15ml ciężko mi jest zużyć i nudzę się po jakimś czasie.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ładna buteleczka, lubię też lekkie konsystencje :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Może by się u mnie sprawdził.
    Muszę się przejść do swojego pobliskiego sklepiku z naturalnymi kosmetykami zobaczyć czy go mają.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga