Zielone Laboratorium, odbudowująca odżywka do włosów: mięta, jabłko i ekstrakt zbożowy

Cześć,
Kiedyś o produktach do włosach pisałam częściej. Jednak większość kosmetyków jakie stosowałam do niedawna miała ogromne pojemności i wystarczała mi na długo. Lubiłam też wracać do znanych już mi produktów. Nowością dla mnie była odżywka do włosów Zielonego Laboratorium. Od pewnego czasu coraz chętniej sięgam po naturalne kosmetyki, dlatego też bardzo ucieszyłam się mogąc wypróbować odbudowującej odzywki do włosów Zielone Laboratorium.

Zielone Laboratorium odżywka do włosów

Przywykłam, że odżywki znajdują się w butelkach lub tubkach. Słoiczki były zarezerwowane do tej pory dla masek. Ta odżywka jednak zamknięta jest właśnie w słoiczku, niewielkim, zgrabnym i ładnie się prezentującym. Opakowanie jest bardzo trwałe i estetyczne. Całość była zabezpieczona sreberkiem, które oderwałam przed pierwszym użyciem.


Jak ostatnio mogłyście zauważyć, od pewnego czasu mam fioła na punkcie kosmetyków pachnących mięta. A tak właśnie pachnie ten produkt. Producent deklaruje, że jest to odżywka miętowo-jabłkowa z ekstraktami zbożowymi. Jabłka w zapachu nie wyczuwam. Mi to nie przeszkadza, a nawet się cieszę z tego powodu.


Kolejnym pozytywnym zaskoczeniem była konsystencja odżywki. Jest ona dość gęsta, nie spływa z dłoni, nabrana na palec trzyma formę. Na pewno domyślacie się o co mi chodzi:) To wszystko sprawia, że jest ona bardzo wydajna. Wystarczy niewielka ilość aby pokryć całe włosy. Moim jest bardzo dużo i są długie, więc wiem co mówię:) Odżywkę stosuję już miesiąc, średnio 2-3 razy w tygodniu. Na jeszcze jeden miesiąc powinna mi wystarczyć:)


Mam kręcone włosy. Są one suche i wysokoporowate. Od dłuższego czasu staram się unikać pewnych produktów w kosmetykach do włosów, takich jak sylikony czy też PEGi. Staram się je odżywiać a nie przykrywać problem. Tutaj tych składników nie znajduję, jest masa naturalnych, które jak się okazało bardzo dobrze służą moim loczkom. Mój zachwyt zaczął się już kilka minut po nałożeniu maski na włosy. Właśnie wtedy sięgam po grzebień z szeroko rozstawionymi zębami i rozczesuję moje włosy. Nigdy nie czeszę ich na sucho, jedynie podczas mycia i zaraz po nim (kiedy włosy są jeszcze mokre). Odżywka ładnie pokryła włosy i nadała poślizgu grzebieniowi. To dla mnie bardzo ważne, inaczej rozczesywanie byłoby bolesne i skutkowało garścią wyrwanych włosów. Odżywkę trzymam na włosach około 5 minut. Potem spłukuję. Właściwie nie czuję potrzeby stosowania odżywki bez spłukiwania, co jest bardzo dużym sukcesem. Po miesiącu mogę stwierdzić, że moje włosy trochę odżyły, stały się gładsze i bardziej miękkie. Cieszy mnie też fakt, że dłużej zachowują świeżość. Moje włosy się nie przetłuszczają, raczej przesuszają. Bardzo często po dwóch dniach czułam na głosie siano, tutaj tego nie ma.


Jeśli zaciekawiła Was odżywka to zapraszam do sklepu internetowego Zielonego Laboratorium. Znajdziecie ją tam w cenie 45 zł za 250 ml. Moim zdaniem warto wydać tyle na tę odżywkę. Kupując ją wspieracie fundację VIVA - kampanię ZAGINAŁ DOM.

Polecam!

44 komentarze:

  1. Lubię zapach mięty ale najbardziej gdy jest bardzo gorąco, jej listki dodaję do wody z cytryną. super, że jesteś zadowolona z tej odżywki, ja jak na razie nie miałam niczego z zielonego laboratorium.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę się koniecznie na nią skusić, moje włosy byłyby zadowolone. Bardzo podoba mi się estetyka opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że zapach jabłka jest niewyczuwalny, bo akurat uwielbiam ten aromat :) Ostatnio przerzuciłam się na naturalne produkty do pielęgnacji włosów i jestem zachwycona rezultatami. Dawno nie były w tak dobrym stanie. Odżywkę Zielone Laboratorium zapisuję na mojej wishliście, jestem bardzo ciekawa kosmetyków tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię zapach mięty i myślę, że ta odżywka mogłaby się u mnie sprawdzić :) Treściwe konsystencje to coś co wolę - nie lubię kiedy po nałożeniu odżywki jest ona wszędzie, tylko nie na włosach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam parę produktów z tej firmy i były w miarę w porządku, może się skuszę na tę odżywkę!

    OdpowiedzUsuń
  6. podoba mi się w Zielonym Laboratorium to, że kupując ich kosmetyki wspiera się fundację charytatywna:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie cały asortyment od Zielonego Laboratorium kusi, ale ceny chwilowo odstraszają.. Kiedyś jednak zrobię sobie jakiś prezent u nich :D

    OdpowiedzUsuń
  8. o a ja zupełnie nie znam tej firmy. Aż wieczorem usiądę i nadrobię zaległości bo czuję, że mogę polubić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miętowej odżywki jeszcze nie miałam, pewnie pęknie pachnie. =)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem ciekawa, jakie efekty uzykałabym na swoich mieszanych włosach.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja uwielbiam metę, więc pewnie byłabym zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  12. nie przepadam za miętą :D ale ze względu na świetny skład pewnie bym się skusiła na tę odżywkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. wypada świetnie

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaciekawiła mnie i to bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapach mięty brzmi kusząco:) Nigdy o tym produkcie nie słyszałam;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Moje loki pewnie by ją też polubiły ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Miętowej odżywki jeszcze nie miałam. Moje włosy odżywki potrzebują w zasadzie tylko dlatego, że po myciu są strasznie splątane.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubię produkty Zielonego Laboratorium, ale odżywki jeszcze w swoich łapkach nie miałam. Skoro świetnie działa i pachnie miętą to to jest coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Odżywka o zapachu mięty to ciekawa sprawa, a nie miałam jeszcze okazji takiej spotkać :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Miło, że się sprawdza. Ja nie miałam jeszcze nic z Zielonego Laboratorium, ale zajrzę zaraz w ich ofertę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo mnie ciekawią kosmetyki Zielonego Laboratorium. Jak tylko wykończe zapasy, to skieruję swoje kroki właśnie tam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zapachu mięty jeszcze nie miałam na włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Spodziewałam się dobrej opinii :P. Znam kilka ich produktów i są świetne :). Ta też jest fajna, chociaż chyba akurat nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Pomimo dobrego działania nie skusiłabym się na nią. Wydaje mi się, że można znaleźć coś dobrego w niższej cenie :) Aczkolwiek zapach na pewno przypadłby mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo interesująca ta odżywka. Fajnie, że włosy są dłużej świeże (przydałoby się to moim przetłuszczającym się...).

    OdpowiedzUsuń
  26. Pierwszy raz widzę, ciekawe czy ten zapach mięty by mi przeszkadzał.

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo interesujący kosmetyk, wydaje mi się, że mógłby mi naprawdę zdziałać cuda na głowie. :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Fajnie, że nie powoduje puszenia, takiej maski właśnie szukam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Dość ciekawa jest ta odżywka, nie wykluczam, ze się zastanowię nad zakupem :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo ciekawy produkt jeśli będę miał okazję ją kiedyś przetestować na pewno to zrobię:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Mam zapas masek i odżywek, więc się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  32. Wygląda ciekawie, aż mam na nią ochotę. ;]

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo zaciekawiła mnie ta odżywka, lecz cena trochę mnie zniechęca.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  34. na lokowo włosięta ideał:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja też mam kręcone i wysokoporowate włosy.

    OdpowiedzUsuń
  36. Kasia K.17:21

    Ja z odżywek do włosów polecam GoCranberry, naturalny skład!!! A jakie efekty!

    OdpowiedzUsuń
  37. Zielone Laboratorium ma swietne kosmetyki!

    OdpowiedzUsuń
  38. Kuszą mnie kosmetyki tej marki, mimo że mamy zupełnie inne włosy to chętnie bym wypróbowała tą odżywkę, może i u mnie przyniosłaby takie dobre efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ostatnio zakochałam się z masce Kallos Blueberry, zniewalająco pachnie :)!

    OdpowiedzUsuń
  40. Ciekawe jakby się spisała na moich lekko falowanych włosach :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga