Denko styczeń - luty 2016

Mamy pierwszy tydzień marca. To najlepszy czas aby podsumować pierwsze denko z tego roku. Zgodnie z moją zasadą, denka rozliczam w systemie dwumiesięcznym, dlatego przed wami moje zużycia ze stycznia i lutego. Nie są jakieś ogromnie wielkie. Końcem zeszłego roku ostro wzięłam się za wykańczanie tego co pootwierane. Skutkowało to naprawdę ogromnym ostatnim denkiem 2015 roku. No to jak tym razem?


Tak się prezentują moje zużycia w całości, próbowałam je podzielić na wiele kategorii, jednak wiele nie wymyśliłam:)

Włosy - tutaj było wyjątkowo rosyjsko i trzeba przyznać, że dość skromnie.


1. Bania Agafii - Ekspresowa Maska do Włosów "Regeneracyjna" to całkiem przyjemna maska do włosów, dość dobrze je nawilżała i ułatwiała rozczesywanie. Szkoda, że nie jest dostępna w większych opakowaniach (aczkolwiek w Rosji widziałam tez 500 ml saszetki, ale to chyba nie były odżywki).
2. Bania Agafii - Specjalny Szampon do Włosów "Aktywator Wzrostu" to także ciekawy produkt. Nieźle ale zarazem delikatnie oczyszczał moje włosy i skalp. Nie powodował puszenia co mnie bardzo cieszy.
3. Domowe Recepty - witaminy do włosów to fajna odżywka w psikaczu, świetnie pachnąca bzem. Używałam jej głównie wiosną zeszłego roku i byłam bardzo zadowolona. Ostatnio odnalazłam jej resztkę i już wypsikałam do końca.

Produktów myjących nigdy nie brakuje w moim denku.


4. Lumene, Angry Birds żel pod prysznic. Całkiem przyjemny żel, dobrze myje i nie wysusza cery. Został wykorzystany głównie przez Maćka bo tak mu się spodobał.
5. Biały Jeleń, emulsja do higieny intymnej. Byłam z niej średnio zadowolona. Łagodziła podrażnienia i nie powodowała kolejnych. Niestety nie dawała mi takiego odświeżenia jakiego oczekiwałam.
6. Lirene, peeling ujędrniający mango. Byłam bardzo zadowolona zarówno z zapachu i jak działania peelingu. Drobinki ścierające są tutaj plastikowe, odpowiedniej wielkości. Powiedziałabym, że to taki pośredni peeling.
7. Balea, sosnowy płyn do kąpieli. Od pewnego czasu płyny Balea to moje ulubione umilacze kąpieli. Miałam lawendowy a tego sosnowego zużyłam już 2 lub 3 butelki. Teraz w ruch pójdzie eukaliptusowy. Zapach jest bardzo mocny i prawdziwy a piany jest ogrom.
8. Balea, żel pod prysznic o zapachu Gujawy. Uwielbiam żele Balea głównie za ich zapachy i kolory. Wersja z Gujawą to była jedna z moich dwóch ulubionych. Chyba niestety już go nie ma w sprzedaży:(

Różne inne, to kategoria z która miałam największe problemy. Znajdziemy tu różne produkty pielęgnacyjne.


9. Delia, zioła sól do kąpieli stóp. Niestety z tego produktu nie byłam zadowolona, nie odpowiadał mi zarówno zapach jak i działanie, a właściwie jego brak.
10. Handsan, krem do rąk. Kremów do rak nigdy u mnie dosyć a ten spisywał się całkiem nieźle.
11. Regenerum, serum do ciała. Ten produkt znalazłam w jednym z pudełek BeGlossy. To balsam do ciała w piance, dość ciekawe rozwiązanie i całkiem nieźle nawilżał.
12. Balea, jagodowy balsam do rąk. Niestety ten produkt mnie zawiódł. Po raz kolejny przekonałam się, że jagodowe zapachy nie przypadają mi do gustu. Konsystencja balsamu była bardzo wodnista i prawie w ogóle nie nawilżał.
13. Syis, krem pod oczy. Opinie w sieci są różne, ja jednak byłam zadowolona. Nawilżał całkiem nieźle a w dodatku pięknie rozświetlał okolice oczu. Moje cienie pod oczami, które są efektem bardzo cienkiej skóry w tej okolicy nie były aż tak widoczne.
14. Garnier mineral, antyperspirant. Bardzo lubię te antyperspiranty Garniera, przez długi czas nie używałam żadnych innych. Obecnie zdradziłam Garniera z Rexoną, jednak zapasy jakie mam wykańczam z przyjemnościa.

I to by było na tyle. Jak na dwa miesiące jest całkiem ok, chociaż szału nie ma:)

20 komentarzy:

  1. Chyba nigdy nie miałam antyperspirantu Garnier, muszę wypróbować. Zaciekawił mnie też peeling Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wooow dawno nie zużyłam tylu kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapachy produktów Balea bardzo kuszą. Ja na razie używałam jedynie jednego wariantu żelu, ale wysusza skórę niestety.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezłe denko - w sumie nic z tego nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja przeciwnie, bardzo lubię jagodowe kosmetyki i zawsze podoba mi się ich zapach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myjadła z Balei kuszą i mnie, nie wiedziałam, że mają taki fajny płyn do kąpieli, muszę zamówić sobie u siostry, aby mi przywiozła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest lawendowy, sosnowy i eukaliptusowy. Podobno jest tez chyba melisowy, ale ja go nigdy na żywo nie widziałam.

      Usuń
  7. Lubię produkty z Balea, ale płynu do kąpieli jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Żele Balea pachną ślicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawet dość sporo się tego uzbierało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj, że to z dwóch miesięcy:)

      Usuń
  10. Miałam ten krem z Balei tylko wersję malinową- pachniał przepięknie ale nic a nic nie nawilżał. Próbowałaś innych wersji? Ciekawe czy wszystkie są tak samo kiepskie, bo opakowanie jest bardzo fajne i oczywiście cena:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam innych. Ten był tak kiepski, ze na żaden inny nie miałam ochoty.

      Usuń
  11. Nie znam stricte tych wersji produktów, ale również lubię zapachy żeli Balea :) Moim hitem jest jednak "wanilia i kokos" :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przynajmniej nie ma wątpliwości, że to rzeczywiście zużyłaś :) Niektóre denka porażają mnie wprost nieprawdopodobną ilością zużytych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ładnie Ci poszło, tą maskę rosyjską mam w swoich zapasach, więc będę miała okazję przetestować ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam strasznie dużo próbek i też powinnam się zabrać za ich wykończenie :) Balea <3

    OdpowiedzUsuń
  15. u mnie ten balsam z regenerum czeka w kolejce, ale jestem jego bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wersji żelu Balea z gujawą nigdy wcześniej nie widziałam ;) I chyba już nie zobaczę :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga