Liferia, świat gdzie nie ma granic piękna i doskonałości

Na polskim rynku kosmetycznym dostępnych jest wiele boxów. Pokochałyśmy te pudełeczka, dlatego, że lubimy być zaskakiwane, lubimy testować nowości, dostajemy produkty które nie są na wyciągnięcie ręki. Wśród polskiej oferty jest kilka perełek, jednak gdy subskrybujemy pudełka od dłuższego czasu widzimy, że krążą wokół tego samego, te same marki pojawiają się co chwila, tylko w nieco innej postaci. Już niedługo w Polsce będzie dostępne kolejne pudełko. Liferia, bo to o niej mowa, obecnie wiedzie prym za naszą wschodnią granicą - na Ukrainie. Czy u nas także odniesie sukces?


Pudełko dotarło do mnie za pośrednictwem Poczty Polskiej. Jak zwykle gdy przychodzi listonosz nie ma mnie w domu, musiałam więc wybrać się osobiście na pocztę. Moja ciekawość nie znała granic, gdy już znalazło się w moich rękach. Maciek się śmiał "poczekaj z otwieraniem chociaż zanim dotrzemy do samochodu, inaczej pogubisz." Oczywiście nie posłuchałam. Otwarłam.


Pierwsze rzut oka. Ulotka w nieznanym mi języku a pod nią 5 produktów i jedna próbka. Rozpoznaję jedynie markę Flormar, jednak nie miałam żadnego ich kosmetyku. Tusz do rzęs - zawsze się przyda, często jest jedynym elementem mojego makijażu. Błyszczyk do ust? Różowy? O nie..., Krem do wszystkiego i jakiś tonik. Nie jest źle, ale szału nie ma.

Szał jednak pojawił się gdy dotarłam do domu. W skrzynce mailowej znalazłam tłumaczenie ulotki. Wszystko stało się bardziej jasne. Każdy produkt pochodzi z innego kraju! Przyszedł czas także na pierwsze testy kosmetyków:)


Szminka do ust GLOSSIP, Włochy

Trwała szminka sprawi, że usta stają się miękkie i atrakcyjne.
Aktywne składniki wypełniają wszystkie fałdki, dodając ustom objętości.


Błyszczyk to tak naprawdę szminka w błyszczykowej formie. Ma dość twardy pędzelek, którym bardzo dobrze obrysowuje się kontur. Początkowo nie byłam z niej zadowolona, nie lubię różowych ust. Ten odcień jednak zmienił moje nastawienie, pokochałam go już pierwszego dnia. W rzeczywistości nie jest tak cukierkowy jak na zdjęciu, jednak to ładny, lekko przygaszony róż. Połysk typowy dla szminek, nie jest to efekt "mokrego" błyszczyka, nie ma też brokatu. Jest zdrowy połysk. Trwałość mnie absolutnie zaskoczyła. Gdy pomalowałam usta o 7 rano - spokojnie dotrwała do obiadu (zwykle takowy jadam koło 12:30). Dopiero po nim czułam potrzebę poprawek. Dla mnie bomba!


Tusz do rzęs VG Professional, Hiszpania

Stworzony w celu zwiększenia objętości, kształtu i długości rzęs.
Puszysty pędzelek świetnie rozdziela rzęsy, rozczesuje je i wyciąga każdą oddzielnie, pogrubiając. Wodoodporna struktura zapewnia stabilność przy dużej wilgotności, a także podczas wizyt na basenie
i sali treningowej. Tusz jest hipoalergiczny, idealny dla noszących okulary i soczewki.

Kiedyś na blogu wspomniałam, że uwielbiam brązowe tusze. Przy czym nie chodzi mi o brąz taki prawie czarny a o taki złocisty. Niedawno poszukiwałam takowego po drogeriach. Przyszedł do mnie jednak sam! Ten tusz ma dokładnie taki kolor jaki lubię. Niedługo poświęcę mu osobny wpis, bo naprawdę jest tego warty.


Cienie Mono Eye Shadow Flormar, Turcja

Cienie zostały opracowane na bazie innowacyjnej technologii ekranowania pigmentów. Dzięki specjalnemu składowi łatwo nakładają się gładką warstwą. Nie wysuszają skóry powiek. Trwałe, dobrze się trzymają i nie osypują, dzięki czemu makijaż jest zawsze świeży.

Jak wspomniałam, o marce Flormar już kiedyś słyszałam. Nigdy nie miałam jednak ich produktów. Wraz pudełkiem trafił mi się cień do powiek. Zwykle nie przepadam za kosmetykami kolorowymi w polskich boxach, bo są dla mnie nietrafione kolorystycznie. Tutaj mamy kolor bardzo uniwersalny - naturalny, który będzie pasował każdemu. Czy to do stosowania solo aby wyrównać kolor powieki, czy to jako cień bazowy. Cień faktycznie łatwo się nakłada, nie osypuje się i nie zbiera w zagięciu powieki.


Tonik do twarzy NS Cosmetics, Ukraina

Uniwersalny środek tonizujący, który oczyszcza, nawilża, odświeża i uspokaja skórę, łagodzi podrażnienia, stany zapalne i łuszczenie się. Zawiera hydrolat lawendy, hydrolat piwonii, ekstrakt z lawendy, uczepu i melisy. Po zastosowaniu skóra tonik wygląda zdrowe i świeże. Doskonale łagodzi swędzenie przy słonecznych oparzeniach.

To chyba właściwie próbka. Ale nie taka mała, mamy aż 100 ml kosmetyku pachnącego rozgrzaną łąką. Wyczuwam tu wyraźne nuty lawendy, przeplecione innymi kwiatami i ziołami. Zapach jest otulający, ale świeży. Przywołuje dobre wspomnienia. Toniki są u mnie podstawą pielęgnacji, ten zapowiada się nieźle. Jedyną wadą jest to, że skład w całości jest napisany w języku ukraińskim. Ale ufam, że dobry.



Uniwersalna SPA-krem do twarzy i ciała Care & Beauty Line, Izrael

Krem delikatnie pielęgnuje skórę twarzy i ciała. Aktywnie nawilża, łagodzi i uspokaja. Zapobiega przedwczesnemu starzeniu się. Stymuluje regenerację skóry.

Na ostatni ogień poszedł krem do twarzy i ciała. Przyznam szczerze, że jeszcze go nie otworzyłam. Kremów i balsamów w użyciu mam pełno, po drugie obawiam się parafiny w składzie. W prawdzie jest ona daleko - mniej więcej w połowie, jednak moja skóra potrafi zareagować na nią swędzeniem. Nie skreślam go jednak tak od razu, bo zapewne ciekawość zwycięży.

Jak widzicie pudełko pełne jest rozmaitości i to bardzo uniwersalnych rozmaitości. Wszystkie produkty są dla mnie nowością. To przywraca moją wiarę w pudełka, w to, że dzięki nim można poznawać to co nam jeszcze nieznane, to o czym być może jeszcze nigdy nie słyszałyśmy. Tusz, błyszczyk i mascara to coś co wystarczy mi na pewien czas. Najciekawszy wydał mi się jednak tonik marki NS Cosmetics. Nie wiem czy go znajdę gdziekolwiek w Polsce (będę musiała poszukać) i trochę szkoda, że strona internetowa marki jest wyłącznie w języku ukraińskim.

Jak Wam się podoba pudełko? Poleciłabym "Liferia" tym dziewczynom, które lubią poznawać świat i ich produkty oraz nie boją się wyzwań (jak w moim przypadku "brak" składu toniku).

Czujecie się skuszone? Na stronie Liferia możecie pozostawić swój adres email, gdy tylko pojawi się pierwsze pudełko to zostaniecie poinformowane. Docelowo ma kosztować 49 zł (w tym wysyłka). Zapraszam też na fanpage Liferii!

Ja polecam i wypatruję pierwszego polskiego pudełeczka!

34 komentarze:

  1. ciekawe pudełko, podoba mi się fakt umieszczenia kosmetyków z różnych zakątków świata, czekam z niecierpliwością kiedy będzie dostępne u nas :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. dla mnie brązowy tusz i różowa pomadka byłyby ogromnym rozczarowaniem;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawartość pudełka wydaje się ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Krem z Izraela i tonik z Ukrainy bardzo mnie zainteresowały., Świetne pudełeczko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że ten box jest taki różnorodny. ta szminka w formie błyszczyka najbardziej mnie zainteresowała, ładny kolor.

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę przyznać, że pudełko zapowiada się obiecująco :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomysł na umieszczenie kosmetyków z różnych krajów jak najbardziej na tak :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też na pierwszy rzut oka nie byłabym zachwycona, ale w sumie to ciekawy box :) swoją drogą, lubię brązowe tusze, ale nigdy nie miałam brązu w odcieniu złota. pozdrawiam i życzę miłego użytkowania tych kosmetyków! xo

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny pomysł na box :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszy raz spotykam się z tego typem pudełka :))

    OdpowiedzUsuń
  11. ale śliczności :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Całkiem przyjemnie to pudełeczko.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajna zawartość:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajne pudelko, bylabym z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  15. La coś innego apropos pudełek :D super

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja wczoraj otrzymałam to pudełeczko :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Naprawdę jest to pudełko z ciekawymi kosmetykami. Ten tonik przypomina mi coś co mój wujek miał kiedyś w swojej szafie, niestety to coś było z alkoholem. Oby nie okazało się że ten Twój tonik też go ma

    OdpowiedzUsuń
  18. Pierwszy raz czuję sie skuszona na pudełko ;D

    OdpowiedzUsuń
  19. Całkiem ciekawy, w końcu coś innego, niedostępnego :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo podobają mi się zdjęcia do tego wpisu :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten ostatni kremik może być dobry do stóp i dłoni.

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo interesujące pudełko, aczkolwiek mnie na szczęście takie boxy nie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  23. świetny pomysł z tym pudełkiem, że są w nim kosmetyki z różnych krajów, według mnie udane pudełko:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo ciekawe pudełko, spotykam je po raz pierwszy :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zawartość całkiem fajna. Cieni i mascar nigdy nie za wiele. Tonik mi się podoba, mimo że skład nieznany. Świetnie opisałaś zapach.

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetny pomysł na zawartość pudełka. Każdy produkt z innej części świata :) super !

    OdpowiedzUsuń
  27. Zachęcający box. :) Kupiłabym, gdyby był dostępny w PL - będę go wypatrywać. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Pierwszy raz spotykam się z tym boksem. Przyznam, że w porównaniu do innych pudełek, w tym zawartość bardzo mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja dotychczas korzystałam tylko z Glossy Boxa, ale szału nie robił, mimo, że element zaskoczenia zawsze jest fajny, więc zrezygnowałam z niego. A może też po trosze z powodu sporych zapasów kosmetycznych, które mam.

    OdpowiedzUsuń
  30. W sumie z całej gromadki interesuje mnie jedynie ten krem z Izraela. mnie narazie boxy nie kręcą bo rzadko są takie, że podobają mi się w całości.

    OdpowiedzUsuń
  31. Spora gromadka naprawdę ciekawych rzeczy. :-)

    OdpowiedzUsuń
  32. Fajna zawartość pudełka. Ja póki co zamawiam czasami Joy Boxa. Kiedyś subskrybowałam Glossy Boxa.

    OdpowiedzUsuń
  33. Nieźle :) Ja nie subskrybuję żadnych boxów - jakoś mnie to nie kręci ;)
    Ten jednak trafia w moje gusta :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie słyszałam jeszcze o takim pudełku :) Każda nowość dla mnie jest ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga