Dax Sun, peeling do twarzy i ciała oraz chusteczka samoopalająca

Cześć,
Przychodzę dziś do Was z nietypową recenzją jak na mojego bloga. Kto mnie uważnie śledzi wie, że nie lubię kosmetyków w jednorazowych saszetkach, zwykle je gubię zanim zużyję. Tym razem stało się inaczej, dlatego zapraszam na moje wrażenia zestawu Dax Sun składającego się z peelingu oraz chusteczki samoopalającej.


KROK 1 PEELIG WYGŁADZAJĄCY DO TWARZY I CIAŁA. Mam nadzieję, że każda z was wie, że przed użyciem jakiegokolwiek produktu samoopalającego powinnyśmy zrobić dokładny peeling. Ma to nas uchronić przez plamami i zaciekami. W końcu chcemy zabrązowić tę właściwą skórę a nie martwy naskórek. Peeling jest przyjemny, dość ostry ze względu na drobinki orzecha. Ładnie ściera matwy naskórek, nadał się i do twarzy i do ciała. Jedna saszetka wystarczyła aby wypeelingować buzię, dekolt, ręce i nogi. Gdyby nie miał parafiny chętnie bym po niego sięgała o ile byłby dostępny w tubce. Zapach też przyjemny, orzechowy.


KROK 2 CHUSTECZKA SAMOOPALAJĄCA. Z taką formą aplikacji się jeszcze nie spotkałam, trzeba przyznać, że pomysłowe. Chusteczka jest miękka i dobrze nasączona płynem. Przetarłam nią buzię a następnie ręce i nogi. Już po chwili zaczęłam czuć charakterystyczny zapach dlatego zdecydowałam się go zmyć z twarzy.  Opalenizna na rękach i nogach była bardzo delikatna, na szczęście bez smug i plam.



Podsumowując, ciekawie było wypróbować ten duet. Niestety nie mogę powiedzieć jakby to było po dłuższym czasie stosowania, bo kolejnych opakowań kupować nie planuję. W dalszym ciągu pozostanę przy swoich tubkach. buteleczkach słoiczkach. Ciekawe czy nie zgubię tych saszetek i trafią do denka.

Jeśli jednak lubicie takie "jednorazówki" to próbujcie śmiało:) Ja nie lubię.

31 komentarzy:

  1. Uwielbiam jednorazówki, ale jestem taka blada, że przyciemnianie twarzy chyba nigdy nie będzie mi potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Boję się chusteczek samoopalających, wolę zwykłe balsamy albo mgiełki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj takie produkty to nie dla mnie..:);)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze ciekawiły mnie te chusteczki. Ale ten charakterystyczny zapach mnie skutecznie zniechęca..

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś używałam takich produktów, ale nigdy nie kończyło się to dobrze...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jedynie peeling zużyję, bo takich chusteczek nie używam ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również mam uprzedzenie jeżeli chodzi o CHUSTECZKI SAMOOPALAJĄCE - staram się ich nie używać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam kiedyś chusteczkę chyba z Vichy i mam traumatyczne wspomnienia. Nigdy więcej samoopalacza w takiej formie :/

    OdpowiedzUsuń
  9. trochę bezsensu takie coś, musiałabym użyć z 10 takich chusteczek żeby byc zadowoloną

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bardzo lubie jednorazowe kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja tego typu produktów nie używam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Po te chusteczki często sięgam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oczywiste jest, że przed aplikacją samoopalacza konieczny jest peeling. Niestety jeszcze kobiety, a w szczególności młode dziewczyny zapominaja o tym,a potem widzimy na ulicy tego skutki.

    OdpowiedzUsuń
  14. peeling chętnie bym wypróbowała, ale chusteczki już nie, bo nie używam takich produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  15. peeling ciekawy

    OdpowiedzUsuń
  16. jakoś boję się używać takich rzeczy - ostatnio testowałam rajstopy w sprayu :D

    OdpowiedzUsuń
  17. ja ją użyłam tylko na całe nogi i efekt mi się bardzo spodobał, ładnie złapało :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja ostatnio stałam się fanką balsamu brązującego pod prysznic z Lirene. Zero smug, plam i śmierdziuszkowatego zapachu. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. nigdy nie używałam żadnych samoopalaczy a co dopiero taka chusteczka ;) najbardziej boję się plam, które są po samoopalaczach (tak przynajmniej wyczytałam) może jednak kiedyś spróbuję. Taka wersja jednorazowa nie powinna zaszkodzić :)

    OdpowiedzUsuń
  20. nie miałam tego zestawu ale kupiłam chusteczkę :) Opalenizna bardzo ładna, ale niestety wyszły mi smugi, więc pewnie coś zrobiłam nie tak :)

    OdpowiedzUsuń
  21. mnie juz vita liberata zauroczyly

    OdpowiedzUsuń
  22. ja nie przepadam za takimi produktami :) pozostanę przy swojej bladości

    OdpowiedzUsuń
  23. Jedyne co mnie zastanawia to czy taki jeden zestaw wystarczy do pokrycia całego ciała ale z tego co przeczytałam u Ciebie to chyba nie. W sumie pomysłowe do przetestowania przed kupnem pełnowymiarowego produktu, którego z tego co zrozumiałam też nie ma. Przynajmniej peelingu. Mam mieszane uczucia :) A ile to kosztowało?

    OdpowiedzUsuń
  24. Raz wypróbowałam tego typu chusteczkę , ale efekt był tragiczny przy mojej bladej cerze ; już się nie tykam samoopalaczy

    OdpowiedzUsuń
  25. próbowałam zabawy z tą chusteczkę ale nic nie wyszło...

    OdpowiedzUsuń
  26. Nigdy nie używałam takich jednorazówek i raczej nie będę,nie przekonują mnie do siebie

    OdpowiedzUsuń
  27. całkiem ciekawe rozwiąxanie takich jednorazowych chusteczek :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja jakoś nie mam przekonania do brązujących kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  29. Jakoś w tym roku udało mi się stopniowo ladnie opalić słońcem ;) ale w zeszłym roku będąc w ciąży nie opalałam się. Wtedy mogłabym wypróbować ten duet :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie używam brązujących produktów :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga