Olivaloe, balsam do ciała

Witajcie,
Jeszcze kilka lat temu, zanim założyłam bloga, kupowałam głównie to co reklamowali w telewizji. Mało kiedy się u mnie sprawdzało, dlatego teraz już nie wierzę reklamom. Wybierając kosmetyki stawiam na te mało znane, których nie znajdę w marketach czy popularnych drogeriach. Dzięki blogowaniu udało mi się poznać masę ciekawych kosmetyków i gdyby nie media społecznościowe to pewnie nigdy bym się o nich nie dowiedziała. Jakiś czas temu otrzymałam paczkę od sklepu Elia.pl, znalazłam w niej między innymi balsam do ciała marki Olivaloe.


Regularne balsamowanie ciała nigdy nie było moją mocną stroną. Zwykle szybko mnie to nudziło. Nie lubiłam efektu chłodu jaki czasem pozostaje po balsamie, nie lubiłam uczucia tłustości w gorące dni, wiecznie brakowało mi czasu na te czynności. Teraz mam większą wiedzę, wiem już jak wybrać smarowidło na odpowiednią porę roku itp. Rozmowa z Żanetą z Babskiego Kącika zmotywowała mnie jednak do zmiany kilku nawyków. Czy mi się udało?

Marka Olivaloe pochodzi z Grecji. Tworząc swoje produkty bazuje na składnikach naturalnych, szczególnie na oliwie i aloesie. Ich zadaniem jest nawilżanie, wygładzanie oraz regeneracja uszkodzeń skóry. Brzmi dobrze, szczególnie w perspektywie jesieni.
Balsam zamknięty jest w prostej buteleczce o przyjemnej dla oka szacie graficznej. Bardzo zaskoczył mnie zapach balsamu. Zarówno oliwa jak i aloes pachną dość delikatnie a tutaj mamy dosłownie owocowy koktajl. Jednego dnia ten balsam pachnie mi owocami tropikalnymi, innego dnia mam wrażenie, że to truskawka (ale taka cierpka, jeszcze nie umyta truskawka). Zapachem jestem dosłownie oszołomiona, ale pozytywnie oszołomiona. Zapach utrzymuje się na skórze przez dłuższą chwilę, co bardzo motywuje do smarowania się. Konsystencja balsamu jest dość rzadka, jednak nie wodnista.


Za poradą Żanety, po balsam chwyta codziennie od razu po kąpieli. Wycieram się i smaruję balsamem jeszcze ciepłą skórę. Balsam bardzo szybko się wchłania. Podczas stosowania nie zauważyłam aby bielił, tworzył smugi ani też mokrą warstwę, której nie lubię, szczególnie jesienią. To ona zwykle bywa za uczucie chłodu. Tu nic takiego nie ma. Gdyby nie zapach i cudowne nawilżenie to bym już po minucie nie pamiętała, że się balsamowałam. Śmiało można stosować rano, można się ubierać po naprawdę krótkiej chwili. Kto śledzi mojego bloga regularnie ten wie, że jestem posiadaczką suchej skóry. Niskie temperatury, wiatr, podrażnienie po goleniu sprawiają, że skóra mnie bardzo swędzi. Potrzebuję  solidnej dawki nawilżenia i ten balsam doskonale spełnia to zadanie. Skóra jest miękka, gładka, zyskała na elastyczności. Wszelkie podrażnienia związane z goleniem zostały złagodzone, skóra mnie nie swędzi, nie łuszczy się. Jestem bardzo ciekawa jak balsam sprawdziłby się zimą.


Składniki (INCI): AQUA, C12-20 ACID PEG 8 ESTER, BUTYLENE GLYCOL, HYDROGENATED C12-C18TRIGLYCERIDES, C12-15 ALKYL BENZOATE, GRYCERYL STEARATE, PEG-100 STERATE, PARFUM, NEOPENTYL GLYCOL DICAPRYLATE/ DICAPRATE, OLEA EUROPAEA (OLIVE) FRIUT OIL, PHENOXYETHANOL, GLYCERYL CAPRYLATE, PPG-25 LAURETH-25, PANTHENOL, DIMETHICONE, TRIETHANOLAMINE, DIAZOLIDINYL UREA, ALLANTOIN, CARBOMER, DISODIUM EDTA, ALOE VERA BARBADENSIS POWDER, OENOTHERA BIENNIS, MUSK ROSE OIL, GLYCERRETINIC ACID, BHT, [(+/-) CL 28440, CL 19140, CL 42051].


Podsumowując, balsam Olivaloe i odpowiednia motywacja mogą zagwarantować sukces. Jestem bardzo zadowolona z tego balsamu. Pięknie pachnie i robi to co ma robić - nawilża i łagodzi podrażnienia. Nie wypowiem się na temat wydajności, bo ten balsam zużyłam w dwa tygodnie smarując co wieczór całe ciało. Czasem sięgałam po niego rano, ale wtedy smarowałam jedynie łydki, czyli tę najbardziej newralgiczną część mojego ciała. Balsam kupicie w sklepie elia.pl w cenie 39,90 zł /200 ml.

19 komentarzy:

  1. Balsam jest fajny :) Nie lubię się balsamować przez co w zeszłym roku strasznie wysuszyła mi się skóra i swędziała. Zagotowałam więc duży garnek siemienia, dodałam mleka, mieszanki olei, wlałam do wanny, dolałam wody - cudnie nawilżyło mi to skórę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. szybko dobił dna. też używam balsamów co wieczór, ale żaden nie skończył mi się po dwóch tygodniach

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tego balsamu, jego działanie mi się podoba i ciekawa jestem jak pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet jak kupię sobie cudowny balsam, to tak jak Ty mam problem z systematycznością :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się :). Czytałam ostatnio na jego temat i teraz kusi mnie jeszcze bardziej. Czasami takie solidne nawilżenie by mi się przydało :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że byłabym z niego bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo czytam ostatnio na temat tych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super że szybko się wchłania bo za to najbardziej cenie balsamy, chociaż średnio mnie zachęcił ze względu na cenę. :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Cena troszkę wysoka jak na balsam, ale z chęcią bym się na niego skusiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Skład mógłby mieć lepszy, ale fajnie, że się sprawdza

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie sprawdziła się ta marka bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Troszkę obawiałabym się aloesu, bo kiedyś mnie podrażniał. Działanie kosmetyku wydaje się być bardzo fajne. Dla mnie jednak troszkę za drogi.

    OdpowiedzUsuń
  13. Z firmy Olivaloe miałam balsam i mydło w kostce.Całkiem sympatyczne kosmetyki.Mydła używał głównie mąż bo jakoś nie nie przepadam za mydłami w kostkach.Balsam fajnie nawilżał skórę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Brzmi bardzo... aromatycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. świetnie, że jesteś zadowolona, kiedyś też zwracałam głównie uwagę na reklamy i kupowałam to co pojawiało się w tv i prasie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę i ja wykorzystać tą poradę Co do balsamowania się po kąpieli. Też jestem ostatnio leniwa jeżeli chodzi o te kwestie

    OdpowiedzUsuń
  17. Z chęcią bym go przetestowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. uwielbiam jak zapach jest wyczuwalny przez dłuższy czas :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga