PROCLE VOLUME LIP BALM, POWIĘKSZAJĄCA POMADKA W KOLORZE MAUVE

Witajcie,
Zapewne macie czasem tak, że coś otrzymujecie, cieszycie się z tego a później bywa różnie? Niestety tak bywa. Gdy recenzowałam Wam siódmą edycję pudełka UROK napisałam, że najciekawszym kosmetykiem jest szminka Procle w kolorze Mauve. Mimo, że pomadkę mam stosunkowo niedługo, jestem już po pierwszych testach i muszę powiedzieć, że... więcej ich nie będzie. Jesteście ciekawe dlaczego? Zapraszam na post!


Mauve jaki to kolor?

Według słownika Wikipedii MAUVE to kolor jasnofioletowy, fiołkowo różowy, bladofioletowy. Czytając ten opis przed oczami mam trupi kolor, bardzo nie podobają mi się usta w taki sposób pomalowane. Szminka Procle okazała się być jednak nieco bardziej różowa niż fioletowa. Ucieszyło mnie to niesamowicie, bo wydaje się być idealna do takiego codziennego makijażu - na ludzie. Nie mogę powiedzieć, że szminka ma fantastyczne krycie. Gdy nałożyłam jedną warstwę to efekt był bardzo znikomy. Raczej niewidoczny, dopiero 3 warstwy dały jakikolwiek efekt. A ten był przyjemny, naturalny, nieprzerysowany. Myślę, że pasujący do każdej kobiety, szczególnie tej która ceni sobie delikatność i naturalność. 


Efekt powiększający usta?

Producent zachwala szminkę jako jedną z tych które mają powiększyć nasze usta. To chyba chwyt na który najłatwiej nabrać kobiety. Owszem, kosmetykami możemy sobie powiększyć usta ale jedynie wizualnie. Rzeczywiste powiększenie wsadzam pomiędzy bajki. Mimo, że szminka ma w składzie kwas hialuronowy, kolagen i ekstrakt chilli. No właśnie... chilli jest wszystkiemu winne.
Któregoś poranka radośnie sięgnęłam po szminkę. Wyszłam z domu, wsiadłam do samochodu i zadowolona (o ile to możliwe) ruszyłam w kierunku pracy. Już na pierwszych światłach poszukiwałam czegoś czym mogę zetrzeć szminkę. Usta piekły mnie niemiłosiernie, był to bardzo, bardzo nieprzyjemny efekt. To nie miało nic wspólnego z mrowieniem, które dają niektóre pomadki ochronne zawierające np. mentol. Efekt mrowienia wprost uwielbiam. To co się działo na moich ustach po użyciu pomadki Procle było bardzo niekomfortowe, wręcz okropne.
Dałam szmince jeszcze dwie szanse, jednak znów było dokładnie to samo. Zapewne miało to być odpowiedzialne za realizację obietnic powiększenia ust, ale serio? W taki sposób?



Szminkę pokazuję Wam na dłoni. Na usta nie nałożę jej już nigdy więcej. Nie chcę przeżywać tego jeszcze raz.
Miałyście może tę szminkę? Wystąpił u Was taki sam efekt?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga