Bell HYPOAllergenic, korektor do brwi, baza pod cienie, korektor korygujący, cień w kredce oraz flamaster do kresek

Cześć kochani w Nowym Roku!
Jakiś czas temu, za sprawką Shinybox dostałam do testów 5 kosmetyków kolorowych Bell, z serii hipoalergicznej. Przyznam się, że nie sięgam często po produkty tej marki, głównie są to jednak lakiery do paznokci, które bardzo lubię. Jesteście ciekawe czy równie polubiłam bazę pod cienie, cień w kredce, korektor do brwi, eyeliner oraz korektor? Zapraszam na post!


Do niedawna nie sięgałam po produkty do brwi. Miałam wrażenie, że z pokreślonymi brwiami wyglądam śmiesznie. Korektor do brwi Bell sprawił, że zmieniłam zdanie. Kolor 01 nie jest dla mnie ani zbyt jasny ani zbyt ciemny. Wygląda bardzo naturalnie a podkreślenie brwi jakie uzyskałam za jego pomocą jest bardzo subtelne i naprawdę mi się podoba. Aplikacja jest naprawdę prosta a korektor utrzymuje się na twarzy przez cały dzień, nie rozmazuje się ani nie wykrusza.

Kolejnym produktem który mnie bardzo ciekawił jest baza pod cienie. Od dawna miałam ochotę na tego typu kosmetyk, ale jakoś ciągle nie było mi z nim po drodze. W końcu mam. Baza ma lekką, kremową konsystencję. Bardzo łatwo rozprowadza się na powiece wyrównując jej koloryt. Pięknie podbija kolor cieni oraz zauważalnie wydłuża trwałość makijażu. Czasami miewałam problem, że po kilku godzinach cienie zbierały się w załamaniu powieki, od kiedy używam tej bazy nic takiego się nie dzieje.


Korektor korygujący (masło maślane) pod oczy i do twarzy nie wprawił mnie w zachwyt. Naturalnie mam bardzo cienką skórę pod oczami przez co widać jakbym miała sińce. Jest więc co ukrywać. Ten korektor nie radzi sobie z tym najlepiej. Po pierwsze to nie odpowiada mi kolor, jest zbyt żółty. Oprócz tego ma tępą, suchą konsystencję, która zbiera się w każdym załamaniu, najdrobniejszej zmarszczce czy nawet porze. W efekcie wyglądam gorzej niż lepiej. Na pojedyncze zaczerwienienia niestety też się nie sprawdził, wręcz uwidocznił je jeszcze bardziej.

Hypoalergiczny cień do powiek w kredce to produkt z którym wiązałam spore nadzieje. Trafił mi się piękny, brązowy kolor. Bardzo takie lubię. Niestety to co otrzymałam na powiece było bardzo dalekie od ideału. Po pierwsze sama aplikacja kredką jest mało wygodna i precyzyjna. Musiałam rozcierać cień palcem a nawet sięgnąć po pędzel. Uzyskałam po prostu brązową plamę na powiece. Próbowałam uratować to dodając nieco innych cieni, jednak o jakimkolwiek blendowaniu można zapomnieć. Mówię więc nie temu produktowi.


Na koniec zostawiam hypoalergiczny trwale barwiący flamaster do kresek. Niestety nie umiem namalować ładnej kreski, flamaster jednak jest bardzo prosty w użyciu i byłby idealny do nauki gdyby nie jeden szkopuł. Jest naprawdę trwały i bardzo ciężko go zmyć z powieki. Kolor jest naprawdę czarny i jednolity. Jeśli lubicie nosić kreskę i potraficie ją ładnie namalować to z pewnością będziecie zadowolone!


Z całej piątki zadowolona jestem z dwóch produktów: bazy oraz korektora do brwi. Liner ma potencjał, jednak niestety nie w moich rękach. Korektor i cień niestety mnie zawiodły i nie będę ich używać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga