InspiredBy U.R.O.K. edycja XI - marzec 2017

Witajcie,
Z recenzją najnowszego pudełka UROK przychodzę do Was trochę później niż zwykle. Jest to jednak celowe działanie. Gdy otworzyłam pudełko szału nie było. Pomyślałam wręcz, że jest słabe. Żel pod prysznic, szminka i reszta "jakieś pierdółki". Postanowiłam jednak najpierw zapoznać się chociaż trochę z produktami. Okazało się, że była to całkiem niezła decyzja z dwóch powodów. Po pierwsze produkty poszły od razu w ruch, więc zużyję je na bieżąco - zanim o nich zapomnę. Po drugie, nie ma co oceniać po okładce, prawda? Co więc znalazłam w pudełku i co myślę po kilku dniach używania.


W pudełku znalazło się 6 produktów pełnowymiarowych. Jest coś do mycia, coś do pielęgnacji cery czy włosów i jeden produkt do ust. 


Markę Ava cenię sobie i to bardzo. Jednak pomimo mojej sympatii do Avy, powtórzę się. Jedna saszetka to nie jest opakowanie pełnowymiarowe. Jedno użycie nie pozwala na rzetelną ocenę produktu (a możliwość takiej powinno dać opakowanie pełnowymiarowe). Maskę intensywnie nawilżającą wypróbowałam, jest niezła, ale... serio maska do twarzy na wygładzać strukturę włosów? Kapsułki z kolagenem Diadermine to dla mnie kompletna nowość. O marce nigdy nie słyszałam, fanką kapsułek też nigdy nie byłam, ale po użyciu 3 szt. muszę przyznać, że zapowiadają się całkiem nieźle. Kto wie, może polubię tego typu kosmetyki? W pudełku znalazłam także gotowy zabieg nawilżający w 3 krokach marki Etre Belle. Jeszcze nie wypróbowałam, planuję to uczynić w najbliższy weekend. O samej marce krążą bardzo dobre opinie.


Z marką Termissa spotykam się pierwszy raz. Kosmetyki do mycia ciała zużywam w sporych ilościach (często stosuję je jako płyny do kąpieli). Cieszy mnie fakt, że żel do ciała Termissa nie zawiera drażniących substancji, bazuje na naturalnych składnikach i wodzie termalnej z Podhala. A przy tym ładnie pachnie. Armed Lekos serum przyda się szczególnie Maćkowi. Ostatnio skarży się na nadmierne wypadanie włosów, więc produkt wydaje się być idealny dla niego.  Całość dopełnia szminka Benecos. Trafił mi się przepiękny, kobiecy kolor Marry Me. Lepszy chyba trafić do mnie nie mógł:) W dodatku ta szminka pięknie, owocowo pachnie!


Moje pierwsze wrażenie było: słabo. Po wstępnych testach zmieniłam zdanie, to pudełko jest naprawdę ciekawe i przydatne. 
A wy macie już swój UROK?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga