Kwas migdałowy: Norel Dr Wilsz, krem rozjaśniająco - wygładzający z kwasem migdałowym i PHA

Norel Dr Wilsz to jedna z moich ulubionych polskich marek. Jeszcze żadnej z ich produktów (a miałam już ich kilka) mnie nie zawiódł. Od pewnego czasu stosuję krem do twarzy z kwasem migdałowym. Nie jest to moje pierwsze spotkanie zarówno z kremem jak i tą serią. Ponad rok temu w jednym z kosmetycznych boxów znalazłam miniaturkę tego kremu. Sprawował się świetnie. Oprócz tego bardzo dobrze znany jest mi tonik. Jak więc krem sprawdził się w tym roku?


Kwas migdałowy


Kwas migdałowy stosuje się aby wyrównać koloryt skóry. Ma właściwościo złuszczające, dzięki czemu skóra staje się jaśniejsza, głęboko nawilżona oraz bardziej napięta, rozszerzone pory czy zmarszczki stają się wygładzone a koloryt cery jest ujednolicony. Ma także pozytywny wpływ na rówień oraz rozszerzone naczynka krwionośne.
Kwas migdałowy ze względu na wielkość cząsteczek działa delikatnie i nadaje się także do wrażliwych czy naczynkowych cer. Sprawdza się doskonale w przypadku cer dojrzałych.


Pudełko z niespodzianką


Słoiczek z kremem otrzymujemy w kartonowym pudełku. A w środku niespodzianka, próbka innego z produktów Norel. Za każdym razem znajdowałam taką właśnie niespodziankę podczas otwierania produktu. Miło.
Konsystencja kremu wydaje się być bardzo bogata. Jest gęsta, wręcz sztywna jednak nie ma najmniejszego problemu z nabieraniem kremu jak i jego nakładaniem na twarz. Wystarczy niewielka ilość produktu, aby pokryć całą twarz. Czyni to krem niesamowicie wydajnym. Myślę, że słoiczek wystarczy mi na około 4 miesiące conocnego stosowania.
Zapach nie jest mistrzostwem świata, jednak ten krem nie ma pachnieć. Jest świeżo i  lekko kwasowo. Dość charakterystycznie. Delikatnie i nietrwale, co jest ogromnym plusem, minutę po aplikacji nie czuję już kremu. Nie twierdzę, że zapach jest brzydki, ot po prostu nie jest piękny.



Rok temu krem mnie zachwycił. Stosowałam go zimą, na noc. Pamiętam, że moja skóra była w świetnej kondycji, gładka i jednolita. W tym roku początki pamiętam nieco mniej pozytywnie. Po kilku użyciach widziałam, że skóra zaczęła mi się łuszczyć, pojawiło się pełno suchych skórek. Na szczęście było to jedynie przejściowe, po około tygodniu objawy ustąpiły. Być może rok temu tego nie zauważyłam, a może tym razem moja skóra miała więcej naskórka do pozbycia się. Obecnie po  dwóch miesiącach stosowania widzę efekt taki jak rok temu. Skóra jest jednolita, gładka i wygląda po prostu zdrowo. Poziom nawilżenia jest bardzo zadowalający, mam wrażenie, że nic mi nie brakuje w tej kwestii. Suche skórki zniknęły równie szybko jak się pojawiły.


Ponownie jestem zachwycona tym kremem. To najlepszy produkt "na noc" jaki miałam okazję stosować. Polecam więc go śmiało każdemu.  Krem możecie kupić w sklepie internetowym marki Norel. Za 50 ml trzeba zapłacić 78 zł. Może się wydawać nie mało, ale zdecydowanie warto. Krem jest bardzo wydajny. Zdjęcia robiłam w miniowy weekend, po dwóch miesiącach stosowania kremu prawie co każdy wieczór (czasem "zdradzałam" go z maseczką na noc). Jak widzicie mam nadal dobrą połowę słoiczka, krem wystarczy więc na kolejne 4 miesiące. To daje niecałe 20 zł na miesiąc a to już brzmi bardzo przyzwoicie. Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga