Norel Dr Wilsz, ProFiller, serum wypełniające zmarszczki

Witajcie,
Niejednokrotnie pisałam Wam, że gdybym miała wybrać swoją ulubioną polską markę kosmetyków do pielęgnacji twarzy to wybór byłby prosty. Stawiam na Norel Dr Wilsz. Każdy ich produkt do twarzy jaki miałam sprawdził się. I już od razu powiem, że nie inaczej jest z serum wypełniającym zmarszczki ProFiller. 


Za każdym razem gdy piszę o kosmetykach które mają odmładzać czy też działać przeciwzmarszczkowo widzę pod spodem komentarze w stylu "ja nie używam kosmetyków przeciwzmarszczkowych bo nie mam jeszcze zmarszczek". I piszą to osoby o których wiem, że im bliżej do trzydziestki niż dwudziestki. Osobiście uważam to za błąd, bo należy nie dopuszczać do powstania zmarszczek (które i tak kiedyś powstaną) niż do ich wygładzania kiedy ją są (a każda z nas prędzej czy później mieć je będzie!). 
Ja 30 lat skończyłam już rok temu i niestety skóra już nie jest w tak idealnej kondycji jakbym chciała. Często ludzie jednak dają mi mniej lat niż mam w rzeczywistości - jak widać mój sposób działa, szczególnie, że mam suchą skórę która w teorii starzeje się najszybciej. Uważam więc, że nie ma co czekać, trzeba działać wcześnie.


Serum otrzymałam w kartoniku na którym znajduje się masa informacji o tym jak działa i jak stosować serum. W kartoniku znajdujemy przezroczystą buteleczkę z serum oraz, co jest już charakterystyczne dla Norel, próbkę jakiegoś innego ich produktu. Buteleczka wykonana jest z mocnego szkła oraz zakończona pompką, która dozuje produkt bez zarzutów - nie chlapie, nie zacina się, zawsze jest ta sama ilość. Samo serum ma przezroczystą wodno-żelową konsystencję. Nie ma żadnego zapachu. Dobrze się wchłania, jednak trzeba dać mu chwilę - nic się nie klei, nie jest tłuste, nie wałkuje się. Jest tylko trochę mokrawe i potrzebuje minuty zanim zaczniemy nakładać kolejne specyfiki (np. krem).
Pojemność opakowania to 30 ml. Przy codziennym stosowaniu rano i wieczorem wystarcza na około 2 miesiące używania. 


Serum posiadam już dość długo (co widać po zdjęciach) jednak zaczęłam je stosować dopiero około miesiąc temu. Sięgam po ten produkt 2 razy dziennie, zawsze na oczyszczoną skórę. Dopiero jak się wchłonie to w ruch idzie krem. Producent obiecuje pierwsze efekty już po 10 dniach, myślę, że widać je szybciej. Już kilka chwil po nałożeniu czuć, że skóra jest mocno napięta. Dla mnie nieco aż za mocno i czuję potrzebę nałożenia kremu. Nie twierdzę jednak, że serum wysusza i dlatego skóra jest ściągnięta. Tak nie jest. Serum całkiem fajnie nawilża moją cerę. Czuć po prostu mocne wygładzenie i ujędrnienie. Drobne zmarszczki (np. te wokół oczu) praktycznie znikają. Jestem z tego faktu bardzo zadowolona!


Serum polecane jest do stosowania po 35 roku życia. Ja jeszcze tylu nie mam, bo uważam, że nie należy sugerować się wiekiem na opakowaniach. Serum możecie kupić w sklepie internetowym Norel (cena 106 zł) lub stacjonarnie w drogeriach Douglas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga