Il Salone Milano, massa do włosów farbowanych

Niejednokrotnie już na łamach mojego bloga pisałam, że pielęgnacja włosów jest dla mnie bardzo ważna, jeśli nie najważniejsza. Moje włosy są bardzo wymagające, nie wystarczy je po prostu umyć lub odświeżyć. Każdorazowe mycie to odrębny rytuał zajmujący dłuższą chwilę. Lubię gdy produkty po które wtedy sięgam są skuteczne oraz przyjemne w użyciu. Jakiś czas temu rozpoczęłam stosowanie maski Il Salone Milano.


Już podczas pierwsze użycia maski, nie sposób zwrócić uwagi na zapach. Mocny, ciężki, bardzo intensywny. Takie bardzo skondensowane mleko z jakimiś dodatkami. Z jednej strony jest piękny ale z drugiej... nieco męczy.
Nieco lepiej jest w przypadku konsystencji. Jest taka jak powinna być. Nie za gęsta ale i niezbyt rzadka. Bez problemu można wydobyć ją z tubki. Mam jednak uwagę odnośnie samej tubki. Konieczność odkręcania jej mokrymi dłońmi nie jest najlepszym rozwiązaniem. Myślę, że dużo lepsza by była tubka po prostu z klapką. 


Z maska wiązałam spore nadzieje. Miałam nadzieję, że dobrze odżywi moje suche włosy, utrwali kolor, okiełzna je nieco. Niestety maska nie spełniła tych obietnic. Podstawowym zadaniem jest właśnie ochrona koloru. Od dawna farbuję włosy na ciemne kolory - różne odcienie brązu. Wiecie jak się ostatnio zdziwiłam, gdy ktoś powiedział, że moje włosy zrobiły się rude. Rude? Serio? Farbowałam je niedługo przed rozpoczęciem stosowania maski na kolor jasnego brązu. Niestety maska nijak nie uchroniła moich włosów przed utratą koloru. Tak samo z nawilżeniem nie było rewelacji. Włosy były sianowate a przy tym jakoś tak oklapnięte, bez życia. Nie wierzyłam w to, że moje włosy można przeciążyć, jednak ta maska tego dokonała.
Od masek czy odżywek oczekuję także ułatwienia rozczesywania na mokro (bo tylko wtedy je czeszę). Cóż... maska bardzo szybko wnikała we włos i nie była w stanie nadać grzebieniowi pożądanego poślizgu.



Cóż... jednym słowem, a właściwie dwoma: nie polecam. Dla suchych, kręconych włosów niezbyt się nadaje. A szkoda:(


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga