Yope, kwiat lipy - wspieram pszczoły: naturalny żel pod prysznic, naturalne mydło do rąk z formułą TGA oraz naturalny balsam do rąk i ciała.

Cześć,
Kosmetyki Yope wdarły się na rynek już jakiś czas temu i z pewnością podbiły serca nie jednej osoby. Są naturalne, mają piękne i praktyczne opakowania a w dodatku cudowne zapachy. Od niedawna dostępna jest nowa seria "kwiat lipy". Łaczy ona w sobie przyjemne z pożytecznym. Linia powstała z myślą o pszczołach a część dochodu ze sprzedaży zostanie przekazana fundacji "Łąka", która zajmuje się edukacją ekologiczną a także tworzy w miastach łąki pełne kwiatów.


W skład serii "kwiat lipy" wchodzą 3 produkty: naturalny żel pod prysznic, naturalne mydło do rąk z formułą TGA oraz naturalny balsam do rąk i ciała. Wszystkie te produkty, zawierają ekstrakty z lipy (ekstrakt ten bogaty jestr w flawonoidy, witaminy i sole mineralne i tym samym chroni naszą skórę przed działaniem wolnych rodników oraz przez utratą wilgoci), nasion lnu, nagietka i rumianki (które to koją podrażnienia, łagodzą stany zapalne i wspierają odbudowę naskórka). Samo dobro!

Wszystkie 3 produkty zamknięte są w podobnych buteleczkach z wygodnym aplikatorem. Mydło i balsam mają po 500 ml, żel pod prysznic 400 ml. Bardzo lubię Yope właśnie za ich opakowania, które są bardzo praktyczne o ułatwiają codzienne używanie. Elementem łączącym kosmetyki z tej serii jest także zapach. Jest bardzo świeży, ciepły, mocno kwiatowy. Ma jakąś taką pozytywną moc poprawiania humoru, sprawia, że aż chce się używać tych produktów!


Mam suchą skórę, która wymaga solidnej dawki nawilżenia. Nie jestem jednak fanką smarowania się (jakoś tak wiecznie mi na to czasu brakuje :D), więc przenosi się to na wymagania jakie stawiam kosmetykom myjącym. Przede wszystkim mają być delikatne i nie wysuszać skóry. Żel pod prysznic spełnia moje wymagania w całości. Jest naprawdę delikatny. W konsystencji jest średnio gęsty, przezroczysty (nie zawiera żadnych barwników!), w kontakcie z wodą dość mocno się pieni i bardzo dobrze myje skórę. Naturalne pH sprawia, że żel nie wysusza naskórka, olej kokosowy oraz inne roślinne składniki delikatnie pielegnują, pozostawiają skórę miękką i delikatną. Po kąpieli nie odczuwam efekty ściągnięcia naskóka, przy przejechaniu paznokciem nie pozostaje na nim biały ślad. Myślę, że posiadaczki suchej skóry dokładnie wiedzą o czym mówię:)


Jak wspomniałam, często zapominam o stosowaniu balsamów do ciała, nie mam w sobie tego nawyku regularności. Zapach i działanie balsamu Yope sprawiają jednak, że używanie go jest czystą przyjemnością. Konsystencja jest lekka i niezbyt gęsta ale także i nie lejąca. Bardzo dobrze rozprowadza się po skórze, nie bieli jej i prawidłowo się wchłania. Balsam nie pozostawia tłustej, lepkiej warstwy na skórze. Pod tym względem uważam, że idealnie nadaje się na wiosnę i lato, świetnie sprawdzi się podczas upałów. Nie lubię gdy pod wpływem wysokiej temperatury balsam ze mnie spływa, na szczęście, pierwsze upalne dni już za nami, więc test zaliczony:)
Balsam do ciała nie posiada bardzo mocnych, odżywczych właściwości. W obecnym okresie zapewnia całkiem dobre nawilżenie, suchość i szorstkość została zażegnana. Podejrzewam jednak, że zimą byłby jednak nieco za słaby.



W przypadku mydeł w płynie nie mam wielkich oczekiwań. Mają myć i ładnie pachnieć. W przypadku dłoni kremów do rąk używam regularnie, po każdym myciu, więc nawilżenie nie jest dla mnie już aż tak istotne. Miło jednak, jeśli mydło nie wysusza. Yope udało się połączyć w jednym produkcie te trzy właściwości. Mydło pięknie pachnie i bardzo dobrze myje. Bez problemu zmywa nawet dość mocne zanieczyszczenia a także nieprzyjemne zapachy. Konsystencja jest delikatna, żelowa, jednak nawet mała kropla potrafi wytworzyć  ogrom piany. Czasem nawet aż za dużo jest jej. Dzięki temu mydło jest jednak bardzo wydajne. Wcześniej miałam okazję używać świątecznej edycji mydła. Dla naszej dwójki wystarczyło na 4 miesiące codziennego stosowania. Otworzyliśmy je przed Bożym Narodzeniem a na Wielkanoc nadal mycie umilał korzenny zapach. Podejrzewam, że z tym mydłem będzie identycznie, lato zdąży się skończyć kiedy będę denkować te 500 ml. Bardzo mnie cieszy, że mydło nie wysusza skóry. Mnie to zadowala.

Poniżej znajdziecie składy: żel, balsam, mydło

To co? Kto się skusi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga