Czy kosmetyki z marketu mogą być dobre? Cien, Food for Skin, krem do twarzy

Cześć,
Kosmetyki marek marketowych nigdy szczególnie mnie nie rajcowały. Wypróbowałam raz czy dwa razy, ale miłości z tego nie było. Nawet nie zaglądałam na takie półki w Lidlu czy Biedronce. Jakiś czas temu otrzymałam jednak od Lidla paczkę z nowościami Food For Skin marki Cien. Lidl od początku nie ukrywał producenta tych kosmetyków. To Tołpa, którą bardzo sobie cenię. Postanowiłam dać szansę i wypróbować. Najpierw kremy do rąk (o których napiszę za jakiś czas) a następnie krem do twarzy, do cery suchej.


Seria Food For Skin to kosmetyki które z pewnością ucieszyły wegan ale i nie tylko. Nie ma w nich składników pochodzenia zwierzęcego, nie są testowane na zwierzętach a dodatkowo przynajmniej 90% składników jest pochodzenia naturalnego. Brzmi nieźle, prawda? Produkty te mają być bogate w witaminy, minerały oraz antyoksydanty. Dodatkowo znając producenta już czuję się przekonana do wypróbowania.


Pierwsze co rzuca się w oczy to niesamowicie soczyste opakowania. Od razu krzyczą "weź mnie, wypróbuj, chcę być twoim przyjacielem". Aż żal nie brać.
Sam krem jest zamknięty w standardowy kartonik, ale jego zawartość może nieco zaskoczyć osoby, które nie miały nigdy kremów Tołpy. Słoiczek jest naprawdę malutkich rozmiarów, mimo, że zawiera standardowe dla kremów 50 ml. Patrząc na niego często myślę sobie, że to właśnie Tołpa uświadomiła mnie jak większość producentów pompuje swoje opakowania. W każdym razie, tu słoiczek jest mały i leciutki.


Konsystencja kremu jest dość gęsta, ale nie tępa. Krem dobrze rozprowadza się po skóre, na jedno użycie wystarczy go niewielka ilość. To sprawia, że kosmetyk jest bardzo wydajny. Ja swój używam już prawie dwa miesiące - dwa razy dziennie (kilka razy, w bardziej słoneczne dni zdradziłam go z innym kremem który zawierał filtr) i nadal mam około pół opakowania.
Jak wspomniałam, krem dobrze się rozprowadza. W przypadku mojej suchej cery (a do takiej jest dedykowany) wchłania się dość szybko. Nie pozostawia ani białej, ani tłustej czy mokrej, świecącej warstwy. Śmiało można go stosować zarówno na noc jak i na dzień - także pod makijaż.


Ten krem na prawdę przekonał mnie do tego, że wśród marek własnych marketów można znaleźć perełki. Po dłuższym stosowaniu kremu widzę, że moja cera jest miękka i dobrze nawilżona. Nie jest przy tym zapchana, nie mam wzmożonych problemów z wypryskami (bo to, że przez miesiączką coś wyskoczy jest dla mnie rzeczą normalną). Krem doskonale nadaje się do codziennej pielęgnacji. Drugi słoiczek jednak poczeka zanim go zużyję, bo teraz na lato zmieniam kremy na te z filtrem. Właściwie to jedyna wada tego produktu, że takiego filtra nie ma.
A wy? Sięgacie czasami po kosmetyki z marketów?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję Ci za odwiedziny i skomentowanie mojego bloga. Odwiedzam wszystkich moich obserwatorów poza tymi którzy zostawiają linki do siebie. To działa na mnie jak płachta na byka.

Komentarze są moderowane.

Archiwum bloga